Aftermath. Most w ogniu

 



Widząc plakat do tego projektu złapałem się za głowę. Znany z uniwersum Dylan Sprouse w filmie sensacyjnym. Początkowo myślałem, że to był jakiś żart, jakaś czarna komedia. Do tego na plakacie był również znany mi z twarzy gość z "After" albo "Pięknej katastrofy". Wystarczyło pierwsze ujęcie filmu i już wiedziałem z czym mam do czynienia. 




Dziś po prostu opowiem Wam te wybitne dzieło krok po kroku. W międzyczasie wrzucając różne komentarze. Zaczynamy od sceny podróży samochodem. Wspomniany wyżej Dylan jedzie z blondynką i prowadzą jakże fascynującą dyskusję o słowie "dupa". Rozmowa na poziomie "After". W między czasie mamy przebitkę na scenę jak przewożą groźną przestępczynie. Na trzecim planie mamy jakąś grupkę, który przybija sobie piątki i w trzy samochody jedzie na akcję. Na czele jej stoi ten czarnoskóry z "After". On tu jest zresztą największą gwiazdą. Cała trójka spotyka się na zamkniętym moście i tam ta grupka terroryzuję ludzi w samochodach. Domyślamy się, że zapewne są tam po to by uwolnić te kobietę z konwoju. Z czasem okazuję się, że wręcz przeciwnie, mają wobec niej niecne zamiary. Cały czas spędzamy właśnie na tym moście i z czasem okazuję się, że Dylan jest byłym żołnierzem. Dowiadujemy się tego za sprawą kuriozalnego flashbacku z wojny. Ten film przepełniony jest absurdalnymi sekwencjami. 




Zauważyłem, ze za film odpowiada Patrick Lussier, który raczej zajmował się w życiu głównie montażem. Widać to od razu, bo dawno nie widziałem projektu, w której montaż byłby tak szybki i można dostać zawrotów głowy za jego sprawą. Jak tu mamy poznać motywację postaci, to co czują, jak tu wszystko wygłaszane jakby było wykute na pamięć i montażem trzeba ratować sytuację. Ten czarnoskóry z "After" jest tu złolem z jedną wściekłą miną i co chwilę krzyczy i gada jak jakaś maszyna. Trudno zrozumieć co on tam ględzi ale czy to w sumie ważne? Dylan Sprouse cały film ma taką przygnębioną i poważną minę. Wygląda to mega karykaturalnie. Tutaj montaż miał być lekiem na wszelkie niedoskonałości aktorów. Potem Dylan orientując się w sytuacji trafia do więźniarki i nagle są kumplami i walczą z całą tą armią żołnierzy, którzy czują się pokrzywdzeni przez władzę. Mamy też w filmie policję ale jedyne co ona robi to stoi daleko od mostu i wysłuchuję durnych monologów tego złola. 




To jest naprawdę koszmarny film. Dialogi są okropnie miałkie i źle wygłaszane. Nie wyłapałem tu ani jednej dobrze zrobionej sceny. Jedyny plus to, że był to dla mnie seans mocno bekowy i generalnie na ekranie dużo się działo w porównaniu do "After". Tak na serio, niech nikomu nie przychodzi do głowy iść na ten ściek do kina. Jak będzie na Netflixa to można z chipsami i wspólnie ze znajomymi się pośmiać z tej szmiry. Jeżeli kochacie złe filmy to będzie to dla was uczta. Ja czuję się ukontentowany.




PS. Ten czarnoskóry grał w dwóch ostatnich "Krzykach"

Ocena: 2/10

Komentarze

Popularne posty