Wybawienie (Netflix)
Horror o opętaniu z Glenn Close i w środowisku afroamerykanów. W zasadzie czemu oni mieliby nie być opętani? Do tego historia (podobno) oparta na faktach. Dlatego "podobno" no bo nie każdy wierzy w opętania przez demony. To są dwa filmy w jednym. Pierwsza część to taki typowy dramat rodzinny. Samotna matka z trójką dzieci. Nie radzi sobie, czego efektem jest problem alkoholowy i rzekoma przemoc. Mamy nawet taką scenę jak syn mówi wprost matce, że jej nienawidzi i jakby miał pieniądze to by uciekł na dobre. Mamy też wątek czarnoskórej kuratorki społecznej, która ewidentnie czerpię radość z gnojenia kobiety. Z czasem poznajemy też przyczyny takowego zachowania.
To o czym piszę jest niezwykle ciekawe, gdyby film pozostał w tej stylistyce to naprawdę byłoby co oglądać. Niestety z czasem reżyser przypomniał sobie, że to jednak ma być kino grozy. Jeden z synów jest opętany za sprawą zmory, która mieszka w ich domu, do którego dopiero się przeprowadzili. Potem już możecie się domyślić co było. Pełzający po ścianie czarnoskóry chłopiec z przerażającymi oczami i głosem pełnym seksualnych wyzwisk, takich a la "Egzorcysta". Końcówka to generalnie jakby kopia tego filmu.
Chciałbym jednak zaznaczyć to nie jest tak zły film jak się może wydawać. Taki idealny na Netflixa do chipsów i piwa, choć początkowa faza zwiastowała coś ambitniejszego. Co do grozy, to raczej nie spodziewajcie się dreszczy strachu na seansie. Kuriozalna jest tu ta zmiana konwencji, to naprawdę mógł być mega gorzki film, który wzruszyłby nie jednego. Zmarnowany potencjał.
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz