Motocykliści
Austin Butler, Tom Hardy i Jodie Comer. Bardzo mocna obsada. Trochę inne pokolenia ale to mogła być zabójcza mieszanka. Ten pierwszy uchodzi za wschodzącą gwiazdę Hollywood a ten drugi jako gasnąca. Ten film skłonił mnie do rozważeń dotyczących jego umiejętności aktorskich czy on czasem nie jest tylko przystojny. Kamera go kocha i na tym polega jego siła, bo jakoś nie biję od niego za duża charyzma. W "Motocyklistach" zupełnie nie porywa i jest totalnie nijaki a gra tu trochę niezdarnego groźnego typa. On spotyka kobietę i za sprawą dużego motocyklu i małomówności zdobywa jej serca.
Ta dziewczyna to Jodie Comer i ona właśnie jest najjaśniejszym punktem filmu. Widzę tu postać a nie Jodie Comer. Co do trzeciego nazwiska. Toma Hardy'ego uwielbiam i jestem bardzo rozczarowany, że tak mało mamy go na ekranie. Ostatnio to chyba "Venom". Przypomnę tym co mają krótką pamięć, że on w filmie "Zjawa" przyćmił samego Leonardo Di Caprio. Tutaj jakoś mnie nie porywa, ale nadal go uwielbiam.
Sam film za bardzo skupia się na temacie motocyklistów. Niby jest tu wątek miłosny ale on zostaje dość szybko rozwiązany. Z całą pewnością mając taką obsadę to szkoda zmarnowanego potencjału. Świadomie w tym poście skupiłem się na aktorach, bo sam niewiele w sobie ciekawego ma. Może klimat komuś przypasować ale dla mnie to zdecydowanie za mało. Cierpiałem na tym seansie przeogromnie.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz