The Royal Hotel

 



 To jeden z tych filmów, o którego istnieniu nikt z was nie ma pojęcia. Sam początkowo go odpuściłem ale czytając wzmianki, że to jakiś feministyczny thriller zaczęło mnie to intrygować. Mamy dwie dziewczyny, które trafiają do baru na australijskim pustkowiu. Tam przychodzą miejscowi górnicy by się napić i epatować na każdym kroku swoim buractwem i brakiem dobrych manier. Dodając do tego szefa, który jest pijakiem i nie płaci swoim pracownikom. Dziewczyny traktują ten wyjazd bardziej jako przygodę niż walkę o byt.




 To jeden z tych filmów, który bardzo powoli buduję napięcie. Buduję, buduję i buduję... Zaczęło mnie już to męczyć. Nasze dziewczyny z jednej strony gardzą tymi typami, ale z drugiej, gdy któryś z nich pokazuję im swoje wrażliwsze oblicze, to od razu one się otwierają i wykazują zainteresowanie nimi. Zastanawiałem się tylko co dalej ma się wydarzyć. Przyznaję się bez bicia, że wyszedłem z sali i przegapiłem około 20 min. Tylko co tam się wtedy mogło wydarzyć? Gdy jeszcze byłem w kinie, to bar odwiedził mężczyzna poznany przez nie wcześniej. Totalny świr i typowy podrywacz, któremu chodziło tylko o jedno. 




Ten typ poznaję przy okazji faceta, który szczególnie zainteresował się jedną z głównych bohaterek. Co się mogło wydarzyć? Albo miejscowy stracił cierpliwość i dokonał mordu na przyjezdnym, po czym dziewczyny uciekają przed oprawcą, jedna ginie ale ta druga przeżywa i wyjeżdża gdzie pieprz rośnie albo na odwrót, ten podrywacz okaże się psychopatycznym mordercą. To by miało sens, ale po co tak długa podbudowa? Nie można było akcentów rozłożyć nieco inaczej? Jedynym co miałoby sens, ale zaprzeczało tezie o feministycznym thrillerze to gdyby nasze główne bohaterki wzajemnie się pozabijały a winnymi temu stanowi rzeczy byliby ci obrzydliwi miejscowi, bo jedna z nich na przykład zakochałaby się. To by było szalone, ale zapadające w pamięć, a w dużej mierze o to chodzi w dziele filmowym. Kultowe projekty tak mają. Chciałbym podkreślić, że w roli szefa pijaka znakomity jest Hugo Weaving. Możecie go kojarzyć jako agenta Smitha z Matrixa. Każda scena z jego udziałem jest złotem. To jest projekt, który miał potencjał ale twórcy mocno się pogubili. Chcieli zrobić coś ambitnego a potknęli się o własne nogi. 






Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty