Kod zła (Longlegs)

 



  "Najstraszniejszy i najlepszy horror dekady". Takie hasła bombardowały nas przed premierą w kinach. Na filmwebie recenzenci dający 8 czy 9. Staram się zawsze dystansować od takich tekstów, ale w głowie one wibrują i wpływają na oczekiwania. Zaczyna się powoli i tak stopniowo budowane jest napięcie. Spodziewałem się, że na koniec wydarzy się coś co zryję mi beret i odbierze mowę. Muszę przyznać, że po 45 minutach trochę ziewałem. Doceniałem, że to nie jest kolejny ten sam horror o opętaniu, że jest to coś ambitnego z pomysłem i być może nawet z głębszym przesłaniem, ale sama historia od początku nie zachęca do dalszego oglądania, gdyby nie te hasła o najlepszym filmie ever to zapewne kolejne pół godziny na sali spędziłbym z telefonem w ręku.




 Zapomniałem o jednym ważnym a może nawet najważniejszym elemencie. W filmie gra Nicholas Cage. Pojawia się późno ale nie ukrywam, że w nim upatrywałem nadziei na lepszą przyszłość. On jest tu najlepszy ze wszystkich. Szkoda. że jest tu postacią, o której się mówi, a na ekranie nie ma go za dużo. Gra psychopatę czczącego diabła. Nikt nie mógł lepiej tego zagrać. My natomiast podążamy za agentką FBI Lee Harper. Ona od samego początku wydaję się bardzo dziwna. Jakby była zgwałcona w dzieciństwie albo skrzywdzona przez rodzica czy księdza (to modne).To jedna z najnudniejszych postaci jakie widziałem w całej swojej historii z dużym ekranem. Ona zostaję wyznaczona do śledztwa, w którym zginęła w tajemniczych okolicznościach cała rodzina. 




Nie spojlerując, jak poznacie zakończenie to zrozumiecie jaki to dziwny zbieg zdarzeń, że akurat ta sprawa trafiła w jej ręce. Słusznie ktoś napisał, że film klimatycznie jest mieszanką "Siedem" i "Annabelle". To spory komplement, choć ten drugi nie jest tak wybitny jak ten pierwszy. Mam trochę problem z tym projektem. On przez długi czas kreuję się na ambitny, a końcówka jakby zaprzeczała temu co było na początku, mam tu na myśli sekwencję, w której jeden z bohaterów w formie bajki opowiada nam w jaki sposób doszło do tych zbrodni. Nie lepiej było pójść w jakieś niedopowiedzenie?  Wtedy byłby efekt WOW a tak to pozostał niesmak. Pod względem logicznym oczywiście można mieć zastrzeżenia, ale ja nie czepiam się takich rzeczy, bo horror to jednak gatunek mający przede wszystkim straszyć a nie uczyć życia. Ten film podzieli widownie. Ja osobiście nie rozumiem tych nadmiernych zachwytów. Tu był potencjał ale został zaprzepaszczony.





Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty