W głowie się nie mieści 2
Wiele osób czekało na ten sequel. Ja miałem ambiwalentne odczucia. Z jednej strony uwielbiam pierwszą część, ale zastanawiałem się w jaki sposób twórcy mogą wywołać u widza po raz kolejny efekt WOW. Przy jedynce było nim zwizualizowanie szeregu emocji, które znajdują się w naszej głowie. Mieliśmy: radość, smutek, odrazę itd. Konkretnie było ich pięć. Jako, że nadal pozostajemy przy Riley, to z racji tego, że dorasta dostajemy kolejne emocję. Dochodzi: panika, wstyd czy olewka. Te emocję próbują wypchnąć z centrum dowodzenia te podstawowe i stworzyć nową tożsamość Riley. Ona niesie z sobą sporo zagrożeń dla dziewczynki.
Pomysł niby ciekawy i wizualnie prezentujący się wybitnie ale co dalej? Dostajemy sporo ciekawych dodatków, ale one nadal nie tworzą niczego nowego. Z całą pewnością trójka również może powstać, bo nasza Riley będzie dorosła i życie wskutek licznych doświadczeń dostarczy kolejnych doznań. Tutaj naprawdę wszystko wygląda olśniewająco. Znakomity polski dubbing, jest kolorowo, prawdziwa wizualna uczta, ale mam wrażenie, że to trochę animacja momentów. Poprzeczka po jedynce została wywieszona tak wysoko, że oczekiwania były spore. Bardzo podobało mi się zaglądanie do emocji innych postaci z animacji, uważam, że powinno być tego znacznie więcej. Mógłbym się czepiać co do poprawności politycznej, bo rzecz jasna dwie koleżanki Riley są innego koloru skóry ale to nie jest żadnym stopniu tu wysuwane na pierwszy plan.
Bardzo podoba mi się montaż równoległy, który tu dominuję. On jest dynamiczny i znakomicie spisuję się w nowych sytuacjach życiowych Riley. W dodatku w scenach, gdy zaglądamy do centrum dowodzenia innych postaci to sprawia, że ogląda się to z wielką frajdą. To jednak jedynie momenty. Padło w tym wpisie sporo gorzkich słów, ale ja nadal uważam, że jest to coś na co warto pójść do kina. Na tle innych animacji to porywający film.
Ocena: 8/10





Komentarze
Prześlij komentarz