Taylor Swift kontra Scooter Braun (Max)
Nie jestem ani fanem ani hejterem Taylor Swift. Nie rozumiem jej fenomenu, dlatego też obejrzałem najnowszy dwuodcinkowy serial o jej medialnej wojnie z szychą branży muzycznej Scooterem Braunem. Cała ta historia jest niesamowicie złożona pod względem formalnym. W skrócie chodzi o prawa do utworów Taylor Swift. Mężczyzna odprzedał je jednemu z największych wrogów piosenkarki. Ona poczuła się oszukana i rozpętała medialną wojnę. Wykorzystała do tego swoich bezrefleksyjnych fanów. Wysyłali mu wszelkiego rodzaju pogróżki, a nawet grozili śmiercią. Przypomnę, że Taylor Swift kreuję się na ikonę łagodności i pokoju. Walka z hejtem, prawa kobiet, LGBT itd itd.
Ten serial pokazuję, jak małostkową i mściwą osobom jest piosenkarka. Kilka osób wypowiadających się mówi, że jak tylko ktoś jej nadepnie na odcisk to dostaje kontrę. Wymieniany jest tu przykład konfliktów z raperem Kanye Westem czy piosenkarką Katy Perry. W tym pierwszym konflikcie to akurat opowiadam się po jej stronie ale przy okazji tego drugiego to uważam, że nagrywając teledysk wbijający szpilę w Katy Perry zachowała się niezwykle małostkowo i infantylnie. Tylko, że mamy miliony a może miliardy fanów na całym świecie, także jest nie do ruszenia. Musiałaby chyba jakieś dziecko molestować, by być znienawidzona. Mam nadzieję, ze jej prawnicy nie znają polskiego i nie przeczytają tego wpisu xD. Dochodzi jeszcze jeden aspekt. Ten okropny producent ma żydowskie korzenie. Wyobrażacie co by się działo, gdyby to się działo w naszym kraju? Swoją drogą ciekawe dlaczego nikt Taylor Swift nie posądził o antysemityzm? Oczywiście Scooter Braun ( w żydowskim stylu) robi z siebie wielką ofiarę nagonki. Może i ma rację, ale z drugiej strony dochodzą liczne głosy z serialu świadczące, że nie ma on papierów by trafić po śmierci do nieba (najłagodniej mówiąc). W produkcji pada kilkukrotnie takie zdanie: jest to walka Goliata z Goliatem. To jakby oddaję wagę całej sprawy. Tu nie ma podziału na dobro i zło. Nie ma ofiary mniejszy i większej. Nawet bez tych praw do utworów Taylor Swift nie wylądowałaby na ulicy bez grosza. Jedynie jej wybujałe ego by ucierpiało. W dużej mierze głównie o to jest ten spór. O to kto ma większego. Mówiąc metaforycznie rzecz jasna. Czy Taylor Swift może mieć żal do twórców za to co wypuścili? Być może ma, ale ja uważam, że to bardzo dobra dziennikarsko- artystyczna robota. Mamy dwie wersję i nie ma końcowego werdyktu. Polecam obejrzeć, bo to ciekawy seans.
Ocena: 7/10



Komentarze
Prześlij komentarz