Kolory zła: Czerwień (Netflix)

 



   Pamiętam jak ten film wszedł na Netflixa. Zacząłem oglądać, ale po jakichś 30 minut zaczął mnie nudzić i odpuściłem. Pomyślałem sobie, ze to zapewne jeden z tych filmów, o którego istnieniu nikt nie będzie wiedział. Po czym parę dni później czytam, że okazał się wielkim światowym hitem Netflixa. Jakieś rekordy padły. Dokończyłem, więc go i muszę powiedzieć, że może z czasem trochę się rozkręca, ale nadal daleki jestem od polecenia Wam go. 




Historia jest zupełnie nieangażująca i oparta na schematach, które znacie i widzieliście dziesiątki razy. Wątek zdrady policjanta, czy wkopania się z pozoru niewinnej dziewczyny w świat przestępczy. Skupiamy się na zabitej dziewczynie, której zwłoki odnaleziono na plaży. Za śledztwo bierze się młody prokurator. W tej roli Jakub Gierszał. Także aktor bardzo dobry i ceniony. Nie można mu tu nic zarzucić. Stara się podobnie jak Maja Ostaszewska. Gorzej wypadają czarne charaktery, Rozumiem, że Przemysław Bluszcz jest stworzony do kreacji złoli, ale to jest pójście na mega łatwiznę. Dajcie kogoś mniej oczywistego. Ponadto czy odpowiedź na pytanie kto zabił jest tak bardzo nurtująca? Mnie w pewnym momencie przestało to obchodzić. 




Na plus podkreśliłbym kreację nieznanej mi do tej pory Zofii Jastrzębskiej. Dziewczyna doskonale spisuję się w praktycznie każdej scenie. Pod skrzydłami lepszego reżysera niż Adrian Panek może naprawdę stworzyć niezapomniane kreację. To taki projekt skrojony pod Netflixa. Mają być krótkie ujęcia i mało złożona fabuła. Do tego znani i lubiani aktorzy. Amazon to sam zrobił w swoim filmie "Nieobliczalna. Moim zdaniem to projekty na podobnym poziomie jakościowym czyli totalnie nijakie i pozbawione grama kreatywności. 


Ocena: 4/10

Komentarze

Popularne posty