Ciche miejsce: Dzień pierwszy

 



  Skoro to nie jest sequel to w jakim celu ten film powstał i czym właściwie jest? Jeżeli lubiliście te dwa filmy z serii to ten być może również przypadnie do gustu. Ja nie kupowałem tamtego projektu tak więc wobec tego byłem sceptyczny. Głównie wynika to z faktu, że twórcy mieli związane ręce, bo w jaki niby sposób mieliby widza zaskoczyć? No chyba żeby zrobili z tego satyrę albo pastisz. Niestety poszli w martyrologię do kwadratu albo i sześcianu Tym razem naszą główną bohaterką jest czarnoskóra Sam, która ma nowotwór i jest śmiertelnie chora. Jej najlepszym przyjacielem jest kot Frodo. 





Mogę po seansie stwierdzić, że to właśnie nasz hobbitowaty przyjaciel jest najmocniejszym punktem projektu. Twórcy sobie pomyśleli. Wybierzemy bohaterkę śmiertelnie chorą i tym samym widz z automatu będzie jej kibicował z rodzonej wrażliwości i empatii względem biednych i potrzebujących. Na mnie to nie podziałało. Męczyłem się okrutnie. Nie obchodził mnie los tej bohaterki, ona spotyka jeszcze studenta prawa i to jeden z najbardziej irytujących duetów jakie widziałem w historii kina.




 Cały film opiera się na pomyślę, że bohaterowie będą w ciszy uciekać przed potworami po zniszczonym i zgruzowanym mieście.. Niby zdjęcia są bardzo dobre, nawet wcielająca się w rolę tej śmiertelnie chorej Sam Lupita Nyong'o wypada przekonująco, ale sama historia jest tak nieangażująca, że trudno siedzieć na tym seansie w ciszy, ale jednak siedźcie xD. Film zrobiony dla mamony, nie polecam. 





Ocena:5/10


Komentarze

Popularne posty