Atlas (Netflix)

 



Kolejny potencjalny "wielki hit" od Netflixa z Jennifer Lopez w roli głównej. Dużo efektów specjalnych i przepychu ale niewiele z tego wynika. Postaci nudne i cała historia mało angażująca. To jeden z tych filmów, którego obejrzenie nic w waszym życiu nie zmieni. Widzieliście już setki podobnych.




 Lopez gra tu naukowca ekscentrycznego, który jest mega bystry i który pomaga zlokalizować zaciekle ukrywający się czarny charakter. Ona jest z nim emocjonalnie związana tematami z przeszłości. Wiele osób krytykuję segment, gdy nasza bohaterka utknęła w robocie i prowadzi z nim dyskusję. Moim zdaniem akurat to jeden z nielicznych fragmentów filmu, który był nawet zajmujący, gdyby poszli właśnie w klimaty bardziej komediowe to ten projekt mógłby być oglądalny. Generalnie przesycenie powagą i sztuczną pompą to jedna z największych zmor dzisiejszego kina. Zwłaszcza tyczy się to małego ekranu. Satyra jest czymś co jest lekiem na całe to zło. Nie przepadam za klimatami sci fi także by takiemu widzowi jak ja zaimponować, to potrzeba jakiegoś bodźca, za któremu będę chciał podążać. Jennifer Lopez jest piękna i utalentowana ale na dużym ekranie rzadko kiedy zachwyca. Nie widziałem by zagrała kiedyś w produkcji wielkiego reżysera. Dziwne, prawda? Pewnie zapytacie jak spisała się tutaj? Myślę, że nie miała tu za wiele do zagrania i jakby obsadzono tu kogokolwiek innego to ani by nie popsuł ani nie polepszył sprawy. 




To po prostu nijaki projekt, któremu brakuję oryginalności. Typowa Netflixowa papka dla popcornowego widza. Podejrzewam, że spora część z was kliknie i tym samym podwyższy zarobki filmu, ale czy to coś zmienia? Nie będę nikomu odradzał, bo może lubicie bylejakość... 


Ocena: 4/10

Komentarze

Popularne posty