Istoty fantastyczne (Imaginary Friends)
Ryan Reynolds i John Krasinski w filmie familijnym. To musi przyciągnąć rzesze rodziców ze swoimi pociechami. Idąc na seans nie miałem pojęcia na co się piszę. Mamy historię dziewczynki, która dopiero co straciła matkę a teraz chory jest jej ojciec (John Krasinski). Można o nim powiedzieć, że to wyrośnięty dzieciak. Ta dziewczynka zachowuję się znacznie dojrzalej. To jednak nie ma znaczenie, bo rola i znaczenie tego ojca niby jest kluczowym wątkiem filmu ale fizycznie mało go jest. Może dlatego, że Krasinski odpowiada za scenariusz i reżyserię.
Oglądając ten film momentami czułem się jakby to był projekt Kawulskiego ale z większymi funduszami i lepszymi aktorami dziecięcymi. Choć nam trudno jest ocenić kogokolwiek, bo w kinach dostajemy wersję z dubbingiem. Zapewne wynika to z faktu, że jednak jest to film dla dzieci, chociaż mam wrażenie, że Krasinski chciał tu każdego zadowolić. Dzieci prezentując prostą jak drut w odbiorze historię nasyconą humorem dla pięciolatków, natomiast dla starszego widza wątek dramatyczny dotyczący śmierci. Ukłon jest też w stronę krytyków za sprawą sfery wizualnej, która naprawdę robi wrażenie. Widać, że poczynione tu zostały spore pracę.
Ta dziewczynka widzi istoty niczym z kreskówek za sprawą swojej wyobraźni. Co więcej każda istota jest przypisana do każdego dziecka ale z czasem ona w nich zanika i jako dorośli nie jesteśmy w stanie odnaleźć w sobie stanu emocjonalnego z dalekiej przeszłości. Sam pomysł nawet ciekawy ale sposób w jaki poprowadzona jest ta historia pozostawia sporo do życzenia. Mnie zupełnie nie złapała i nie bardzo interesowało co będzie dalej. Kilka momentów lepszych było ale całościowo to przerost formy nad treścią. Krasinski powinien sobie jednak kino familijne odpuścić, bo nie potrafi budować postaci i historii całościowo. Tutaj naprawdę był mega potencjał ale został okrutnie zmarnowany.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz