Garfield
Uwielbiałem Garfielda jako dzieciak. Nie pamiętam dlaczego, ale jakoś miałem słabość do tej postaci. Zapamiętałem kilka rzeczy. Po pierwsze Garfield nie lubi poniedziałku, uwielbia Lasagne i Pizzę, ma przyjaciela psa o imieniu Odie i generalnie jest leniwy. Nawet nie wiedziałem, że powstał właśnie film pełnometrażowy o nim. Nie wiem po co i dlaczego? Po seansie moje pytanie pozostaję nadal bez odpowiedzi.
Mamy tu Garfielda, który sobie żyję ze swoimi panem i pieskiem. Pewnego wieczora koczując po kuchni on i Odie zostają porwani. Odpowiada za to kocica, która chcę się zemścić na ojcu Garfielda. Przy okazji nasz główny bohater poznaję swojego rodziciela i jest pełen żalu do niego, że zostawił go jak był mały. Teraz mają razem współpracować by odpracować dług papy wobec wrednej kocicy. Nie ma w tej bajce nic innowacyjnego ani zaskakującego. Powiedziałbym wręcz, że to propozycja dla pięciolatków. Kilka żartów może i się udało ale generalnie nuda nuda nuda. Jedna z najbardziej nijakich i niepotrzebnych bajek tego roku, gdyby nie kultowość postaci Garfielda to nikt by nie poszedł na to do kina.
Nie powiem by ta bajka popsuła mi wspomnienia z dzieciństwa, bo dziś już nie jestem fanem Garfielda i niespecjalnie czekałem na ten projekt. Chciałbym jednak podkreślić, że nie jest wrogiem tego co obejrzałem, sama historia leci szybko i prowadzona jest zgrabnie ale jest mało angażująca i w ogóle nie trzymająca w napięciu. Czarny charakter to jakiś ponury żart. To jedna z tych bajek, która nikomu krzywdy nie wyrządza ale komu by się chciało o niej pamiętać w przyszłości?
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz