Dziewczyna Millera (Miller's Girl)
Wokół tego projektu narosło sporo kontrowersji ze względu na rzekomo erotyczne sceny Jenny Ortegi z Martinem Freemanem. Obejrzałem i osobiście nie widziałem w ich sekwencjach niczego obscenicznego ani obrzydliwego, wręcz przeciwnie, uważam, ze twórcom zabrakło odwagi by przekroczyć granicę a tu było to wskazane. Może uratowałoby ten fatalny scenariusz. Nie dziwię się, że w Polsce można to obejrzeć jedynie na VOD a kinowo żadnej premiery nie ma. Ja natrafiłem na to przypadkowo i obejrzałem online na jakiejś stronce.
Mamy tutaj profesora literatury, którego zaczyna zaczepiać osiemnastoletnia uczennica Cairo (Jenna Ortega). Robi to za namową koleżanki, by mieć jakiś materiał na pracę pisemną. Widzieliśmy już podobny koncept setki razy. Twórcy jednak chcieli pójść w bardziej ambitną stronę, cytując co chwilę jakieś literackie mądrości, które niestety nie trafiają, bo nie budują odpowiednio klimatu. Ponadto fatalny casting. O ile Martin Freeman pasuję do swojej roli, to Jenna Ortega jest Jenną Ortegą i zupełnie nie przekonuję, a ma być czarnym charakterem.
Nie ukrywam, że obejrzałem ten film ze względu na Jennę Ortegę, bo nie wiem czy ona jest dobrą aktorką czy opiera swoją moc na uroczej buźce i seksownym akcencie. Ten film skłania mnie do tezy, że to drugie. Dla mnie ona powinna pozostać w konwencji serialowej albo "Krzyku". Tam sprawdza się doskonale, a "Dziewczyny Millera" nie polecam tykać.
Ocena: 3/10




Komentarze
Prześlij komentarz