Pogromcy duchów: Imperium lodu
Nie jestem i nigdy nie byłem fanem tej serii. Widziałem poprzednią część czyli "Pogromcy duchów: Dziedzictwo"(2021). Nie powiem by mi się podobało ale nie uważałem tego projektu za paździerz. Twierdzę, że to przyzwoita rozrywka. Nie mogę tego powiedzieć o tym co obejrzałem przed chwilą. Wstęp był mega przeciągnięty. Miałem po jakichś 20 minutach teorię, że dlatego tak to wygląda, bo doklejali sekwencję na siłę by jakoś zapełnić czas, bo fabularnie mają totalną pustkę. Nie myliłem się. Ten początek z czasem nie okazał się nawet taki zły, bo chociaż było kilka momentów. Choćby scena gry w szachy z duchem. To bez wątpienia najlepsza sekwencja całego filmu i generalnie ten duch, choć jego wątek został poprowadzony fatalnie.
Twórcy stawiają na tanie efekciarstwo i głupie żarty Paula Rudda. Wiem, że to niepopularna opinia ale on mi przypomina casus naszego Rafała Zawieruchy. On w każdym filmie gra tą samą postać i na jedno kopyto. Paul Rudd zawsze jest błaznem rzucającym sucharami i infantylnymi tekstami. Mamy na ekranie naszą nietypową rodzinkę pogromców duchów. Dzieci możecie kojarzyć ze "Stranger Things". W trakcie jednej akcji demolują miasto i za karę najmłodsza 15 letnia dziewczyna dostaje zakaz polowania na duchy. To taka zamknięta w sobie wrażliwa pannica. Ma cięty język ale to typowy typ indywidualistki. Gdybyśmy pozostali w jej wątku i ducha to przyklasnąłbym, bo był tu potencjał. Kilka ich scen było naprawdę udanych. Co najzabawniejsze przejrzałem sobie ranking ról na Filmwebie i numerem jeden okazała się stara ekipa. Na pierwszym miejscu Bill Murray, który w tym filmie pojawia się epizodycznie chyba w dwóch scenach, Natomiast Paul Rudd i cała ekipa głównych bohaterów jest daleko. Ja nie podzielam zachwytu ludzi starą ekipą. Uważam, ze nikt oprócz duchów nie zasługuję tu na pochwały.
W połowie filmu pojawia się jakieś zło, ale ono jest tak mało groźne, że nie zrobiło to na mnie wrażenie. Co więcej ten potwór bardzo przypomina Slendermana. Twórca Gil Kenan zupełnie nie potrafi budować postaci jak i napięcia. Na koniec, gdy powinniśmy poczuć obawę przed czarnym charakterem wrzucane w między czasie są jakieś głupie żarciki. Największym grzechem tego filmu jest jednak wszechogarniająca nuda. Tu się praktycznie nic nie dzieję. Sami jednak wiecie co powinniście zrobić.
Ocena:





Komentarze
Prześlij komentarz