Niepokolana

 



 Jeżeli widzieliście niedawnego "Omena.." to oglądanie "Niepokalanej" nie ma większego sensu, bo to praktycznie kopia tylko z udziałem Sydney Sweeney, która w ogóle nie pasuję do swojej roli. Ostatnio głośnym echem wybrzmiała wypowiedź jednej z producentek filmowych, która stwierdziła, że Sydney nie umie grać i jest brzydka. Z tym drugim bym polemizował, ale co do pierwszego to zaczynam dochodziC do wniosku, że może ta kobieta ma rację. 




Mam wrażenie, że jej udział w tym filmie to takie świadomie działanie by nie zostać zaszufladkowanym do roli piersiastych studentek. Nie ma najlepszej passy. Te okropne "Tylko nie ty" czy "Madame Web", no i teraz to. Mamy zakonnice mającą przyjąć ślubu. W tym celu udaję się do klasztoru we Włoszech. Tam w tajemniczych okolicznościach zachodzi w ciążę i zaczyna się kartkowanie wszelakich klisz klasztornych horrorów. Nie trzeba mieć umiejętności detektywistycznych by nie odgadnąć kto jest tu złolem, ale jest też sporo absurdów. Choćby kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży zabijająca niczym John Wick. W tym momencie przypomniała mi się "Zabawa w pochowanego"(2019).




Film niby wygląda dobrze ale jest chorobliwie nudny i przewidywalny. Jestem przekonany, że widzieliście już ten film. Ja już chyba z tysiąc razy. Nie wiem jaki pomysł na swoją karierę ma Sydney Sweeney ale wolałbym ją oglądać w takich projektach jak "Reality"(2023) niż takie papce dla popcorniaków. Tam udowodniła, że coś potrafi a teraz jakby wracała do tego co uwłaczające. Nie wiem co jeszcze miałby napisać, bo w "Niepokalanej" naprawdę nic się nie dzieję. Jednym z nielicznych plusów jest to, że tylko 90 minut to trwa.


Ocena:3/10

Komentarze

Popularne posty