Czerwone maki
Kolejny film pod grupy szkolne. Tym razem wojna pod Monte Cassino. Mamy 17 letniego chłopaka, który trafia wraz z reporterem do II Korpusu. Żołnierze, którzy praktycznie skazani są na zagładę. Co do samego filmu. Początek jest imponujący. Mamy pościg niczym w "Mission Impossible". Potem jednak na ekranie nie dzieję się praktycznie nic. Umierają kolejni żołnierze a my nie czujemy z nimi żadnego związku. Co więcej wyżej wymieniony bohater Jędrek jest wrednym i odpychającym gościem. Jak nikomu należała mu się kula w łeb. Oczywiście wskutek tych wszystkich szokujących wojskowych ekscesów ma on przejść przemianę. Brzmi to niby ciekawie ale jest cholernie usypiające.
Film finansowy jest prze PiSF i Polską Fundację Narodową. Także fundusze były i ewidentnie ulokowano je nieodpowiednio. Zapomniano zatrudnić dobrego scenarzystę. Wizualnie film wygląda bardzo dobrze, także tutaj zarzutów mieć nie można. Co do aktorów to wcielający się w Jędrka Nicholas Przygoda to totalne drewno. Jak my mamy mu kibicować skoro on jest okropną postacią. Arogancja jaka od niego biję jest nie do wytrzymania. Oczywiście dochodzi do szeregu mocnych scen ale to takie trochę na siłę. Chcieli zrobić film o polskich bohaterach a wyszło słabo.
Obsada jest mocarna. Leszek Lichota, Bartłomiej Topa. Tylko, że nie bardzo oni mają tu co grać. Przez pół filmu jesteśmy na polu walki i to niby fajne ale trochę nie wiedziałem kto w danym momencie zginął i czy powinienem być załamany. Była też kobieta. Nie rozumiem czemu ona zwracała uwagę na tego Jędrka. To okropna postać niezasługująca na uwagę jakąkolwiek. Nie jest to najgorszy film wojenny jaki widziałem ale daleko od pochwał. Mateusz Banasiuk gra tu. To chyba najlepsza rekomendacja w kwestii jakości. Pasuję tu jak pięść do nosa.
Ocena: 4/10




Komentarze
Prześlij komentarz