Civil War

 



 Pamiętam Alexa Garlanda z "Ex Machina"(2014)  i jestem fanem. Potem już nie było tak dobrze, do czasu "Men" (2022). Tym razem czytałem szereg pozytywnych recenzji. Takich, których sugerowały, że to najlepszy film jaki pojawił się na ekranach kin w tym roku. Moim zdaniem NIE. 




Historia toczy się w czasie wojny w Stanach Zjednoczonych. Na ulicach ludzie do siebie strzelają a prezydent jest poszukiwany przez praktycznie każdego. My podążamy za grupą fotoreporterów. Przede wszystkim na Lee (Kirsten Dunst), która jest prawdziwą wyjadaczką w branży. Dołącza do nich młoda obiecująca dziewczyna Jessie (Caille Spaeny). Możecie ją kojarzyć z niedawnego filmu "Priscilla". Oni postanawiają wyruszyć w podróż by zrobić wywiad a może sfotografować śmierć głowy państwa. Po drodze poznajemy demony pracy fotoreportera wojennego. Szereg wstrząsających scen śmierci. Od razu widać, że Jessie  chcę być jak swoja idolka. Zresztą końcówka pokazuję nam, że dziewczyna weszła na wyższy poziom i osiągnęła swój cel.




Mam problem z fabułą. Trochę wieje nudą, jakby nie do końca wiadomo było o co Garlandowi chodzi. Zresztą film trwa ledwie 100 minut także to też w dobie dzisiejszych trzy godzinnych seansów może zastanawiać. Jakoś nie poczułem więzi z żadną z postaci. Końcówka niby jest mocna ale z drugiej strony bardzo oczywista. Nie za wiele napięcia, sceny strzelanin całkiem niezłe, ale czegoś wyjątkowego zabrakło, nadal jest to jednak coś wartego obejrzenia.





Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty