Za duży na bajki 2
Pierwszą część widziałem w kinie i muszę przyznać, że bawiłem się nieźle. Potem film trafił na Netflixa i stał się tam hitem. Ludziom się podobało także musiał powstać sequel. Średnia ocen na filmweb 6,7 to jest całkiem dobrze. Sercem tamtego filmu była Dorota Kolak. Znakomicie spisała w roli surowej cioci, która ostatecznie okazała się lekiem na całe zło. Co zaskakuję za ten projekt odpowiada szwedzki reżyser Kristoffer Rus. Zrobił też sequel.
Tym razem nasi bohaterowie wyruszają w góry by odwiedzić ciotkę. Na miejscu dowiadujemy się, że w tym rejonach mieszka biologiczny ojciec Waldka (Maciej Karaś). On wraz ze swoimi przyjaciółmi dowiadują się o tym i wyruszają w górską podróż do niego. Początkowa faza filmu mnie załamała. Dopadł ich syndrom sequela (lepiej być nie może). Na szczęście potem akcja rusza za sprawą spotkania chłopaków z miejscowym bacą. W tej roli świetny Grzegorz Małecki. Potem już film zaczyna nabierać uroku z pierwszej części. Kilka żartów w punkt. Do tego ten tajemniczy ojciec to naprawdę historia ciekawa, choć tysiąc razy już widziałem ten wątek w filmach. Byłem z grupą szkolną na sali i oni chyba podzielają moją opinię, bo początkowo cały czas gadali i byli znudzenia a im dalej film trwał tym byli coraz ciszej.
Dorota Kolak nadal znakomita. Podobały mi się jej sceny z Pawłem Domagałą. Generalnie to taki film duetów. Drugi mój ulubiony to Staszek (kolega Waldka) i baca. Szkoda, że ten początek taki trochę oderwany od rzeczywistości, nasycony prymitywnymi żartami, niczym z kabaretu. Kino familijne w naszym kraju jest martwe. Takie filmy jak ten są potrzebne byśmy odzyskali wiarę w polskie kino. Myślę, że jak trafi na Netflixa to znów okaże się hitem, ale jest słabszy od jedynki.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz