Urojenie

 



 Idąc do kina zupełnie nie wiedziałem co mnie czeka. Totalnie w ciemno poszedłem. Jedynym co wiedziałem to, że idę na horror. Podejrzewałem, że to będzie kolejny film grozy klasy B lub C, w którym od początku do końca wiadomo będzie jak się akcja potoczy. Szkoda, że "Urojenie" czymś takim się nie okazało. Tu naprawdę wszystko jest na poważnie. Film wygląda bardzo dobrze, generalnie groza pojawia się na koniec. Choć słowo "groza" nabiera po tym co zobaczyłem nieco innego znaczenia, ale o tym więcej potem. 



Historia skupia się na młodej czarnoskórej artystce, która ma partnera a on dwójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa. Przenosi się cała czwórka do rodzinnego domu kobiety. Tam odzywają się  demony przeszłości. Konkretnie zło zaczyna się od znalezionego przez dziecko misia o imieniu Chauncey. Dziewczynka staję się nierozłączna z nim. Przez dłuższy czas filmu myślałem sobie, że to taki horror na ocenę 5. Poprawny do bólu ale nie wybijający się na tle innych. Zmieniło się to po obejrzeniu finału. To wygląda trochę tak jakby twórca Jeff Wadlow ("Prawda czy wyzwanie", "Wyspa fantazji") początkowo miał jakiś sensowny pomysł i podążał stopniowo krok po kroku, po czym wziął jakieś dragi i totalnie odleciał. Na koniec wyskakują jakieś potwory, pająki. Wyglądają one jakby były rodem z lat 90 tych (to wcale nie jest komplement). W tym momencie nie wierzyłem, że to się dzieję naprawdę. Problemem jest jeszcze główna bohaterka. Ona zachowuję się momentami jak jakaś psychopatka. Śmieję się nie wiadomo z czego, robi głupie nieuzasadnione do sytuacji miny. 




Zastanawiam się jak widzowie odbiorą ten film. Nikt z sali nie wychodził. Może ktoś przymknie oko na przepełniony absurdami finał. Klimatycznie zakończenie pasowało mi do "Pięciu koszmarnych nocy". Nie jest to żaden komplement, bo to był fatalny film. Czego się jednak spodziewać, po gościu, który zrobił tak "wybitne" dzieło jak "Wyspa fantazji"?



Ocena: 3/10

Komentarze

Popularne posty