Szogun (Disney+) odc.4-5
Minęło już pięć odcinków i mam ciągle wrażenie, że ten świat i historia jest opowiedziana niewystarczająco. Ogrom wątków, ale brakuję większej rozbudowy. Rozumiem, że nie mogli z tego zrobić 20 odcinków, ale szkoda, bo fajnie się tu udało zbudować historię. Nie będę tu przytaczał imion postaci, bo są za trudne do wymówienia. Kojarzę jedynie tego gościa z "Johna Wicka 4". On się zwie Toranaga. Bardzo podobna postać do tej z wyżej wymienionego filmu. Stonowany i wyglądający na poczciwego i z zasadami faceta. Jednego z tych komu powierzylibyście własny portfel z całą zawartością. Sam bym to zrobił.
Osobiście coraz bardziej lubię naszego angola na azjatyckim lądzie. Stawia się i nie daję sobą pomiatać. Ewidentnie widać chemię między nim a jego tłumaczką. Ta kobieta jest taką najbardziej pozytywną i poczciwą postaciom tutaj. Z ostatniego piątego odcinka cudowna była sekwencja, gdy ona tłumaczyła rozmowę angola z jej mężem, który wrócił z wojny. Twórcy tłumaczą nam słowa każdej ze stron i słyszymy, że nasza tłumaczka świadomie stara się przeinaczać słowa rozmówców. Tak by nie eskalować konfliktu. To najlepsza scena z całego serialu. Cała ta konwersacja.
Te odcinki są tak ciekawe, że niezwykle szybko zlatują, po tym piątym miałem niedosyt, bo chciałbym do końca obejrzeć, a nie tak co tydzień te odcinki. To tylko zabija napięcie. O ile początkowo trochę kręciłem nosem to teraz nie mam już żadnych zarzutów, oprócz tego początkowego, że ta historia została tak skrócona. Nie wiem czy nie lepiej było zrobić z tego trzy godzinny film. To naprawdę dobrze by się sprzedało. Dlatego też trudno mi ocenić stopień wybitności tego projektu. Na koniec mam dla was radę. Poczekajcie jak cały sezon się skończy i obejrzyjcie całość za jednym razem. Wtedy ocenicie czy to rzeczywiście tak wybitne dzieło.
Ocena: 8/10




Komentarze
Prześlij komentarz