Road House (Prime Video)
Jake Gyllenhall powraca do kina akcji. To jeden z tych filmów, który opiera swoją siłę na obsadzie aktorskiej. Wyżej wymienionego oraz byłego zawodnika UFC Conor McGregor. Wielu osobom jego rola przypadnie do gustu, dla mnie wypada on karykaturalnie. Gra tutaj totalnego świra, który chodzi z gołą dupą po ulicy. To może chwile być zabawne ale z czasem nudzi.
Akcja skupia się na byłym zawodniku UFC, który zaczyna pracę bramkarza i wpada w szemrane towarzystwo. Skąd my to znamy? Dlatego mam problem z tym filmem. Jake Gyllenhall świetnie przypakował do roli i generalnie jest fenomenalny, ale gdyby go nie było i dano by kogoś mniej charyzmatycznego to byłby to film pozbawiony atutów. Czytam, że recenzję są raczej pozytywne. Dla mnie to typowy średniak. Nie ma tu zupełnie nic oprócz uroczego głównego bohatera. Sceny akcji są nakręcone przeciętnie i od razu widać, że komputer maczał w tym palce. Ja oczekuję od wysokobudżetowych produkcji, by takich rzeczy zwykły zjadacz chleba nie mógł dostrzec. Nie bardzo jest tu co spojlerować.
Często piszę, że jakiś projekt miał potencjał i go nie wykorzystał. Tym razem nie było perspektywy na coś interesującego, bo ten scenariusz jest słabo napisany. Oczywiście jako domowy odmóżdzacz ten film może się sprawdzić ale nie spodziewajcie się cudów, gdyby nie Jake Gyllenhall nikt nie miałby przyjemności oglądania tego.
Ocena: 6/10





Komentarze
Prześlij komentarz