Przeklęta woda

 



Była mordercza opona, leniwiec. Czemu, więc nie może być basenu? Takiego ogromnego z dużą ilością wody. Sam pomysł nie wydaję się aż tak oderwany od rzeczywistości. Co do filmu "Przeklęta woda" to ostatecznie cała historia jakoś logicznie skleiła się. Tylko kogo to interesuję? Słabo rozbudowane postacie, fabuła usypiająca. Ja już po 15 minutach wiedziałem, że to nie będzie mile spędzony czas w kinie. Początek filmu to dziewczynka w basenie, która tonie. Potem przenosimy się do czasów obecnych. 



Mamy rodzinkę, która na pozór wydaje się szczęśliwa. Problemem jej jest ojciec i mąż. Mężczyzna był znanym baseballistą. Doznał kontuzję i jego sportowe życie się zakończyło. Odbiło się to również na rodzinie (nie tylko finansowo). Mają do wyboru dwa domy i wybierają ten z morderczym basenem. Po drodze mamy sekwencję z dziećmi. Fatalnie zagrane, Od dzieci na ekranie również należy wymagać, czego najlepszym przykładem jest "Akademia Pana Kleksa". 




Film trwa ledwie ponad półtorej godziny i mimo krótkiego metrażu dało się zbudować postacie na tyle byśmy je choć odrobinę polubili, a tak na koniec seansu ktoś ginie a po mnie to spływa. Myślę, że po Was również jak obejrzycie. To jest horror. Nie wiem, gdzie tu były sceny grozy? Chyba wyszedł im jakiś film i nazwali go horrorem, bo one są bardzo popularne wśród przeciętnego widza. Mogli chociaż zatrudnić jakieś znane nazwisko do obsady. Może wtedy dałoby się to jakoś oglądać? Nie jest to najgorszy film świata, zrobiony warsztatowo i wizualnie jest nieźle, choć te sceny pod wody pozostawiają wiele do życzenia a zwłaszcza ich montaż. To jeden z tych horrorów, o którego istnieniu lepiej żebyście nie wiedzieli. Zupełna pustka.....

Ocena: 3/10

Komentarze

Popularne posty