Gdy rodzi się zło

 




Czytałem, że ten horror ma jakieś nadludzko świetne recenzję. 97% pozytywnych opinii. Ja nie podzielam tego entuzjazmu, ale rozumiem zarówno tego, który da temu filmowi ocenę 8 jak i 2. Tym pierwszym przytaknę, bo nie da się ukryć, że ten film epatuję szaleństwem na każdym kroku i można uznać to za zaletę. Wyłamuję się z wszelkich ram, nie jest przepełniony kliszami gatunku. Natomiast z drugiej strony ma tyle irytujących i absurdalnych momentów, że można psioczyć po seansie.



 Podążamy tu za dwójką braci, którzy znajdują opętanego (zgniłego), który ma urodzić jeszcze większego potwora. Mężczyźni do spółki z lokalnym biznesmanem zamierzają utopić opętanego. Po drodze jadąc samochodem wypada im z samochodu i pozostawiają temat. Po czym w brutalnych okolicznościach ginie ten biznesman. Sfrustrowani i przestraszeni mężczyźni próbują ratować swoich bliskich. Na plus klimat filmu. Taki mroczny pełny niepokoju. Sama historia niby w całość się skleja ale w pewnym momencie byłem już trochę zmęczony tym seansem i końcówka już mnie tak nie kręciła. 




Bardzo wkurzał mnie jeden z braci, który non stop krzyczał. Jeszcze gorszy był jego syn upośledzony. Twórcy przez jakieś dobre 5 minut puścili dziwne odgłosy, które wypowiadał. Wiem, że to było świadome, byśmy zrozumieli irytację postaci. To jest niezwykle denerwując seans. Na pewno jest to jeden z najdziwniejszych filmów jakie oglądałem w ostatnich latach. Czy mi się podobało? Nie wiem, ale na pewno był to najbardziej wkurzający seans ostatnich kilku lat. 




Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty