Sami swoi. Początek
Kolejny powrót po latach. Tym razem za kamerą dobrze znany aktor Artur Żmijewski. To jego debiut na dużym ekranie. Czy udany? Myślę, że to kolejny film zrobiony pod fanów. Przeczytałem jedną opinię na Filmwebie, która porównuję ten film do niedawnego "Kogla Mogla". Uważam, że to nieuczciwa ocena. Osobiście nie bawiłem się jakoś wybitnie ale nie powiem, że to słaby film.
Podążamy za Kazimierzem Pawlakiem od maleńkości i jego konflikt z Kargulem. Paradoksalnie wcale nie ma tu tak sporo ich kłótni. Mam wrażenie, że są one wrzucone z sentymentu. Bardzo chciałbym pochwalić obsadę aktorską. Tutaj każdy daję z siebie wszystko, mimo, że mamy tu sporo znanych dobrze nazwisk. Janusz Chabior, Wojciech Malajkat, Mirosław Baka czy Anna Dymna. Nie gorzej wypada młoda ekipa. Paulina Gałązka czy wcielający się w główną rolę Adam Bobik. Chłopska mowa działa tu bez zarzutu. Szacunek się należy aktorom, ze do roli się przygotowali. Problemem jest fabuła i tempo. Początkowe 45 minut jest niezwykle usypiające. Dopiero potem zaczyna się dziać coś ciekawego. Co ciekawe pojawiają się tu wątki żywcem wyjęte z jakiegoś płaczliwego filmu wojennego. Ukrywanie Żydów czy ewentualna egzekucja na mieszkańcach wioski.
Do sfery wizualnej nie można mieć zarzutów . Do kilku sekwencji montażowo mam zastrzeżenia ale generalnie ten aspekt jest znośny. Czuć tu absurd w praktycznie każdej scenie, dlatego sceny stricte wojenne odbierałem bez przesadnych emocji. Zabawne jest robienie z Pawlaka jakiegoś nadczłowieka, który jest w stanie przekonać każdego, nawet niemieckiego generała, a w dzieciństwie był pierdołą. To takie typowo filmowe, od zera do bohatera. Czy polecam? Jeżeli jesteście fanami to owszem.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz