Diuna: Część druga
Nie czekałem na ten sequel. Pierwsza część wynudziła mnie koszmarnie, Także szedłem jak na ścięcie a dostałem coś bardzo zjadliwego. Problemem tamtego filmu była nadmierna ekspozycja wszystkiego. Taka droga popisówa. Fabuła była tłem i nie miała znaczenia. Teraz w końcu na ekranie postawiono na akcję i od razu oglądało się to lepiej, nawet Timothee Chalamet wypadł zaskakująco korzystnie.
On wspólnie z Zendayą lądują na pustyni i tam Chalamet planuję zdobyć wpływy. Z czasem jednak idzie z tym za daleko. W między czasie siły wroga się jednoczą albo raczej walczą o władzę. Austin Butler gra tu prawdziwego zabijakę. Początkowo byłem zachwycony jego postacią ale z czasem miałem wrażenie, że jest on zbyt jednowymiarowy, Taka groźna niezaspokojona walką mina. Pod koniec wyglądało mi to trochę karykaturalnie. Nie zmienia to faktu, że chłopak dał z siebie wiele i wielka szkoda jak jego postać skończyła. W połowie filmu zdałem sobie sprawę, że to jest tak rozbudowany świat, że oni mogą z tego zrobić jeszcze dwa albo trzy filmy. W pewnym momencie poczułem, że film powinien się skończyć i wtedy może dałby najwyższą możliwą ocenę, ale niestety okrutnie przeciągnięty finał odrobinkę zminimalizował mój entuzjazm.
Bardzo podobała mi się rola Javiera Bardema. On w gronie tych smutasów wypadał momentami satyrycznie z tym swoim łamanym akcentem. Trochę jak z kabaretu, ale temu filmowi brakowało odrobinki luzu w pierwszej części a tutaj kilka takich momentów było. Generalnie cała ta historia dla mnie jest zupełnie nieinteresująca. Bardziej mnie interesują i fascynują poszczególne postacie i skomplikowane relację międzyludzkie. Mam to w czterech literach czy ród smutasów unicestwi ród innych smutasów. Doceniam Denisa Villeneuve'a za to jak profesjonalnie i z jakim zaangażowaniem zrealizował ten projekt. Trudno jest zrobić film trwający prawie trzy godzinny o postaciach biegających po pustyni i utrzymać uwagę takiego gościa jak ja. Wizualnie arcydzieło ale co do reszty można się czepiać.
Ocena: 8/10





Komentarze
Prześlij komentarz