Pszczelarz
Jason Statham jako John Wick. Tym razem jednak nie poszło o zabicie psa tylko człowieka. Dlatego bardziej cenię Johna Wicka... Mimo tego, że to jeden z tych filmów, w których nie musimy bać się o zdrowie i życie bohatera to ja osobiście jestem na TAK. Kilka ciekawych mordów, szereg absurdalnie uroczych pomysłów. Nasz tytułowy bohater pracuję w roju. To jest jego pasja i zawód. Oczywiście słowo "pszczelarz" należy potraktować metaforycznie.
Jason Statham okazuję się być jakimś mordercą rządowym, o którego istnieniu wie niewiele osób. Tylko, że będącym na emeryturze. Nasz pszczelarz żyję sobie spokojnie w stodole u starszej samotnej kobiety, która zajmuję się fundacją charytatywną. Naglę staję się ofiarą cyberataku. Dzwoni po pomoc a tam ludzie celowo doprowadzają do wyczyszczenia jej konta. Możecie się sami domyśleć co będzie dalej. Jason Statham takich rzeczy nie odpuszcza. Robi to na taką skalę, że wielokrotnie śmiałem się na sali. Głównym wrogiem pszczelarza okazuję się syn Prezydentowej USA. W tej roli Josh Hutcherson, którego możecie kojarzyć choćby z "Igrzysk śmierci". Tam wypadł fatalnie a tutaj naprawdę spisał się świetnie. Rozkapryszony zarozumiały gówniarz, który zjadł wszelkie rozumy.
Początkowo akcja filmu leci jak pendolino a potem nagle zatrzymuję się i to powoduję, że moja ocena będzie obniżona. Jason Statham był po prostu Jasonem Stathamem ale to najlepszy film jaki z nim widziałem ever. Uważam, że to świetna rozrywka, choć nie pozbawiona głupotek. Z przyjemnością obejrzałbym sequel.
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz