Kos





Paweł Maślona chcę być jak Tarantino. Tadeusz Kościuszko niczym bohater filmu twórcy "Django". Notabene "Kos" w swojej konwencji i stylistyce nawiązuję do powyższej produkcji oraz do "Nienawistnej ósemki", która moim zdaniem była bardzo niedocenionym filmem, bo zasłużył na większy zachwyt. Patrząc na Filweb i opinię zamieszczane przez recenzentów to "Kos" oceniany jest rewelacyjnie. Byłem w szoku, bo oprócz Tomasza Raczka każdy dawał ocenę powyżej 8. Może dlatego jestem tak rozczarowany tym co zobaczyłem. 





Tytułowy Kos powraca do Polski wraz z byłym niewolnikiem czarnoskórym Domingo ( nie wiem po cholerę on tu został wrzucony?) pragnąć wzniecić powstanie przeciw Ruskim. Twarzą tych drugich jest tu Rotmistrz Dunin. W tej roli znakomity Robert Więckiewicz. On jest najmocniejszym punktem filmu i tylko dla niego miałem ochotę oglądać to dalej. Widać, że ten film jest dobrze i profesjonalnie zrealizowany. Mam trochę problemy ze scenami strzelanin i walk na pieści ale jako całość film ładnie wygląda. Widać, że budżet był spory, w końcu to film wspierany przez TVP. Problemów jest jednak sporo. Brak barwnych i ciekawych postaci. 





Na drugim planie mamy historię Ignaca, który jest nazywany bękartem, bo jest dzieckiem szlachcica ale ten nie może się do niego przyznać, bo ma swoją rodzinę i Ignac był owocem romansu. Bartosz Bielenia jako Ignac jest irytujący, nudny i za cholerę nie obchodził mnie jego los. Generalnie problemem jest tu fabuła i chaos w tym aspekcie, może nie tak wielki jak w niedawnej "Akademii Pana Kleksa" ale dało się to lepiej napisać i posklejać. Tutaj było sporo dobrych momentów ale zamiast pójść za ciosem po chwili dostajemy nikogo nie interesujący wątek. Jakby ten film bardziej skupił się na postaci Więckiewicza to wyszedłbym z kina zachwycony, a tak....





Ocena: 5/10




Komentarze

Popularne posty