Fuks 2
Sequel po prawie trzydziestu latach. Skąd my to znamy? Tym razem komedia gangsterska rodem z naszego cudownego kraju. Pamiętam, że widziałem "Fuks" z 1999 roku i wtedy mi się podobało. Czytam w sieci, że sequel miał niezłe otwarcie (85 tysięcy w premierowy weekend). Nie są to może jakieś wybitne liczby ale jak na polski film w kinach przyzwoicie. Do Kleksa daleko (niestety). Co do jakości filmu. Dla mnie jest on do bólu poprawny. Nie ma za dużo kiczu czy wpadek realizacyjnych ale to trochę za mało bym wyszedł z kina zadowolony.
Bohaterem pierwszej części był Maciej Stuhr. Teraz po latach ma syna i to właśnie za nim podążamy. W tej roli Maciej Musiał. OMG. Jak to zobaczyłem to się złapałem za głowę. Nie wypadł jakoś dramatycznie źle, jak na siebie nawet przyzwoicie, co nie oznacza DOBRZE. Przez większość część filmu chodzi bez koszulki i to była może jedyna żenada tutaj. Druga to ewentualnie rola Cezarego Pazury. Lubię go ale on powinien dać sobie już spokój z aktorstwem. Zbyt charakterystyczny jest i kojarzący się z komediowymi rolami. W każdym razie Musiał znajduję na Tinderze super laskę. Spotyka się z nią a ona okazuję się córką ( czy aby na pewno?) Pazury a on jest tu szefem mafii. W filmie niestety jego autorytet jest tu mocno podkopywany. Wychodzi na gościa co tylko w gębie jest mocny, ponieważ to on stanie się ofiarą przekrętu. Choć te oszustwo jest mocno naciągane i mało angażujące dla widza.
Co do humoru, to raczej nie spodziewajcie się łez z rozbawienia. Da się to oglądać i to jest największy komplement jaki jestem w stanie napisać. Wszystko co tu widzimy, już widzieliśmy setki razy w innych (lepszych) filmach. To takie typowe rozrywkowe kino duchem pozostające w latach 90-tych. Lepsze od Kleksa.
Ocena: 5/10





Komentarze
Prześlij komentarz