Baby boom czyli Kogel Mogel 5

 



Czy istniała szansa, że piąta część "Kogla Mogla" okaże się przełomowa i twórcy wyciągną wnioski po ostatnich porażkach? Możecie się domyślić odpowiedzi. Tak na dobrą sprawę mógłbym zrobić kopiuj- wklej moją recenzję z czwartej części i by to wystarczyło. Tym razem nasza irytująca grupa bohaterów skupia się na temacie potomstwa. Agnieszka i Marcin będą mieli dziecko. Oni w tym filmie niby są ale tak naprawdę jakby ich nie było. 



Podążamy głównie za Zakościelnym i Skrzynecką i ich sytuacją. Ten pierwszy po urodzinach dziecka pary wyżej wymienionej nagle zabraknął być ojcem. Niestety jest to niewykonalne, bo Skrzynecka jest za stara na ciążę. W tym momencie właśnie objawił się największym problem tego filmu. On dotyka poważnych i bolesnych tematów, ale jest spłyca do głupich żartów, gdyby jeszcze one były zabawne to bym rozumiał. Żartowanie z tematów tabu nie jest niczym nagannym. 



Wrzucona zostaje jeszcze plotkara ze wsi i to jest najbardziej cringowy wątek filmu. Po co ona tu jest? Miało to być śmieszne. Zastanawiam się w jakim celu powstał ten film? Nawet popcorniacy będą zażenowani. Może delikatnie jest to lepsze od poprzedniej części, bo mniej absurdalnie jest, ale nadal to fatalna produkcja. Widziałem ostatnio wiele gorszych, także nie jestem wściekły czy podirytowany, zresztą wiedziałem na co idę. Komedia nieśmieszna, niepotrzebna i mam nadzieję, że nie pójdziecie do kina. Z tego co tu się wydarzyło można naprawdę stworzyć kabaretowy materiał, punktując scenę po scenie. Jedyny plus (na siłę) to Zakościelny. Widać, że on się dobrze bawi w swojej roli i ma świadomość w czym gra. 


Ocena: 3/10

Komentarze

Popularne posty