Aquaman i Zaginione królestwo

 



Zaskoczenie, pod koniec roku do kin trafił sequel "Aquamana". Tylko czy kogoś to jeszcze interesuję? Poszedłem jak zawsze bez żadnych oczekiwań. Dostałem dokładnie to czego się spodziewałem czyli rozrywkową papkę. Fabuła jest prosta. Aquaman rządzi wodnym królestwem. David Kane planuję zemstę i z pomocą przychodzi mu zmora, która za sprawą trójzębu dodaję moc. By znaleźć złola nasz bohater potrzebuję pomocy uwięzionego i znienawidzonego brata. Takiego a la Loki z Avengers. Oni razem rozwiązują problem. 




Warto jeszcze podkreślić, że gra tu Amber Heard. Choć z tego co słyszałem to w niektórych scenach jest tu doklejona. Ona niby jest ale jej nie ma. Tylko czy jej obecność coś by dała? To jeden z tych filmów, o których nie będę pamiętał już za godzinę ale daleki jestem od nazwania go najgorszym co widziałem w tym roku. 




Jason Momoa jako Aquaman jest ok. Nie można mu nic zarzuć, stara się. Do spółki z Patrickiem Wilsonem mają momenty. Nawet kilka żartów i nawiązań do popkultury jest zabawnych. Choćby nazwanie swojego brata przez Jasona Momoę "Cast Away". To pokłosie tego jak wyglądał w trakcie pobytu w więzieniu. Nie polecam ale jak obejrzycie to nic wam się nie stanie.


Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty