10 Najgorszych filmów 2023 roku
Czas podsumowań. W tym roku planuję obejrzeć jeszcze w kinie dwie rzeczy, ale raczej wątpię by były one tak słabe jak 28 filmów, które wyselekcjonowałem do tego rankingu. To były ciężkie wybory by wyłonić te dziesiątkę poniżej. Pod względem paździerzy ten rok był niezwykle udany a warto zwrócić uwagę, że był bez filmu Patryka Vegi i kolejnego sequelu "365 dni". Zaczynamy!!!
10. "After 5. Na zawsze" reż. Castille Landon
Paradoksalnie jest to najlepsza część z wszystkich dotychczasowych, ale miejsca w rankingu nie mogło zabraknąć. Tym razem akcja skupia się wokół Hardina i jego licznych nieprzemyślanych występków. Pojawia się na horyzoncie nowa dziewczyna, która nadała temu filmowi odrobiny kolorytu ale na tym pochwały się kończą. Nie polecam po to sięgać. To samo zresztą tyczy się każdego filmu z tego rankingu.
9. "Egzorcysta: wyznawca" reż. David Gordon Green
Nie mogło zabraknąć tego filmu na tej liście. Fatalny sequel. Nie ma tutaj grozy, strachu ani sensu. Koszmarny montaż i bohaterowie, których los totalnie mnie nie obchodził a końcówka to już totalny szczyt debilizmu. Uwielbiałem tamten film z lat 70-tych, nawet widziałem go w kinie ale to był błąd zabierać się za ten materiał po latach.
8. "Uwierz w Mikołaja" reż. Anna Wieczur-Bluszcz
Polska komedia świąteczno- romantyczna, coś a la "Listy do M." tylko głupsze i bardziej infantylne. Był tu jakiś potencjał ale śmiech budził tu we mnie jedynie stopień oderwania od rzeczywistości wydarzeń na ekranie. Można jednak w tym filmie znaleźć jakieś zalety, dlatego jest umiejscowiony tak nisko.
7. "Akademia Pana Kleksa" reż. Maciej Kawulski
Jestem dość na świeżo z tym filmem, po seansie chciałem dać go na pierwszym miejscu ale po chwili przypomniałem sobie jakie inny szmiry obejrzałem w tym roku i wydał mi się nie aż tak debilny. Powiedzmy, że te efekty specjalne momentami są nawet ok i tak naprawdę to jedyny atut tutaj. Podejrzewam, ze większość z was nie widziała jeszcze ale jak jesteście masochistami to zapraszam do kina.
6. "Slotherhouse: Leniwa śmierć" reż. Matthew Goodhue
Przez długi czas byłem pewien, że ten film będzie moim numerem jeden ale im dłużej o nim myślałem, to miałem wrażenie, że może wszystko co było na ekranie było zabiegiem świadomym i twórcy z premedytacją zrobili coś tak absurdalnego a nie dlatego, bo mieli wizję, że wyjdzie z tego coś wybitnego. Leniwiec morderca jakby ktoś nie kojarzył. Zabija niczym Michael Myers. Na wieczór Sylwestrowy idealny film.
5. "Napoleon" reż. Ridley Scott
Skompromitował się Ridley Scott tym filmem. Gdyby nie udana kreacja Vanessy Kirby byłoby pierwsze miejsce. nawet Joaquin Phoenix wypadł słabo. Fabuła poszatkowana, zero napięcia. Przeskok czasowy nie zaznaczony a my sami mamy domyśleć się, który jest rok i jakie wydarzenie obserwujemy. Napoleon nie zasługuję na taki film. Dziwię się ludziom, którzy wychwalają go.
4. " Heaven in Hell" reż. Tomasz Mandes
Nie mogło zabraknąć na tej liście dzieła Tomasza Mandesa. Vega został wygryziony przez tego człowieka. Sprawił, ze nawet tak przyzwoita aktorka jak Magdalena Boczarska wypadła karykaturalnie, bo ten Włoch to wiadomo, że gra tylko ładną buźką i nic więcej nie potrafi. Największym problemem nie jest głupota a to, że nic się w nim nie dzieję. Byłoby wyżej ale no są trzy gorsze filmy.
3. "Miłość do kwadratu bez granic" (Netflix) reż. Filip Zylber
Jedyny film na tej liście wywodzący się ze streamingu. To jest sequel. Poprzednie filmy okazały się tak fatalne, że twórcy postanowili zrobić kolejne. Nie pytajcie się mnie o szczegóły fabuły, bo niewiele pamiętam, ale wystarczy spojrzeć kto tu gra główną rolę. Mateusz Banasiuk to najgorszy polski aktor. Bracia Mroczek przy nim to poziom Roberta De Niro. Mam nadzieję, że Netflix odpuści sobie kolejne filmy z tej serii.
2. "Blef doskonały" reż. Michał Węgrzyn
Film, który zapewne niewielu z was kojarzy. Do obejrzenia jest na Prime Video, ale ja widziałem go w kinie. Michał Węgrzyn to gość, który walczy z Mandesem o miano króla paździerzy. On jest jednak bardziej niszowy i jego szmira tak się nie przebija. To film gangsterski dotykający tematu COVID-u. Pewnie pomyśleliście: casus Vegi. Tutaj nie ma ani jednego dobrego elementu, no może jest jeden. Gra tu Mikołaj Roznerski i jest go mało. To duży atut. Gdyby ten film był poprowadzony jak pastisz to mogłoby z tego wyjść coś pozytywnego, no ale trafił się reżyser, który w to nie umie.
1. "Zielona granica" reż. Agnieszka Holland
Teraz pewnie grupa wspierająca obecny rząd nazwie mnie Pisiorem, bo jak można krytykować film Agnieszki Holland. Patrząc na rozgłos jaki towarzyszył temu filmowi i jak renomowana reżyserka stoi za kamerą to wstydem jest to co obejrzałem. Ten film to propaganda a la Leni Riefenstahl. Notabene to Niemka, także Pani Holland bliski kraj. Ten projekt sprawdziłby się jako reportaż albo film dokumentalny a nie fabularny. Szantaż emocjonalny od pierwszej do ostatniej minuty, już wolę oglądać morderczego leniwca.


.jpg)







.jpg)


Komentarze
Prześlij komentarz