Zupełnie normalna rodzina
Obejrzałem ostatnio w całości dwa seriale Netflixa. To naprawdę duże wydarzenie i wielkie wyróżnienie dla nich, bo moją uwagę nie łatwo przyciągnąć. Pierwszy to polski "Informacja zwrotna" a drugi to skandynawski. Zacznę od tego, że nie jest to najwybitniejszy serial dekady. Powiedziałbym, że tu nie ma nic innowacyjnego i wielu może zmęczyć, bo sama historia wydaję się prosta jak budowa cepa.
Mamy młodą dziewczynę, która została zgwałcona przez pewnego typa na jakimś wyjeździe grupowym. Rodzice postanawiają z różnych względów nie zgłaszać tego na policję i postarać się zapomnieć. Dziewczyna nie zgadza się z decyzją i po latach wkraczamy w ich życie ponownie i ewidentnie ta trauma miała ogromny wpływ na wzajemne relację w rodzinie. Rodzice pokłóceni, żona zdradza a mąż pracuję jako duchowny i udaję, że wszystko jest dobrze. Życie się komplikuję, gdy dziewczyna poznaję starszego mężczyznę i zaczyna łączyć ich coś więcej. Wiem co myślicie. To pewnie ten gwałciciel i nasza bohaterka chcę się na nim zemścić. On ostatecznie ginie a dziewczyna jest podejrzana o zabójstwo. Rodzice są w kropce, bo orientują się z czasem, ze to ten sam co ją zgwałcił i nie mogą wyjawić tego w prokuraturze, bo podadzą im na tacy motyw zbrodni. Do tego dochodzi wątek przyjaciółki, która wie więcej niż mówi.
Dużo w tej historii jest tajemnic i generalnie trudno stwierdzić kto tu jest pozytywną postacią, bo nawet rodzice dopuścili się kłamstwa, a matka nawet gorszych rzeczy pod względem moralnym. Nie będę zdradzał więcej, bo inaczej po co mielibyście oglądać, a myślę, że warto się zapoznać. Kilka głupotek fabularnych i logicznych się tu pojawia ale wybaczam. Nie ma zbyt wielu przestojów, sporo się dzieję, także jak na Netflixa to udany serial.
Ocena: 7/10

.jpg)


Komentarze
Prześlij komentarz