Zabójca
Nowy film Davida Finchera to zawsze wydarzenie wyjątkowe. Twórca takich hitów jak "Zaginiona dziewczyna "(2014), "Zodiak"(2007) czy "Siedem"(1995) dawno niczego nie wypuścił na ekrany. Zastanawiałem się dlaczego ten trafił na Netflixa i do kin studyjnych (tydzień wcześniej). Przecież to duży twórca i istniało spore prawdopodobieństwo, że widzowie pójdą. Po obejrzeniu chyba zrozumiałem tok myślenia decydentów. To film powolny i skromny jeżeli chodzi sceny akcji.
Tutaj mamy tytułowego mordercę i jego szare oraz pełne melancholii myśli. Przez większą część filmu zastanawiałem się jakie jest tu przesłanie artystyczne. Wiem kto stoi za kamerą także domyślałem, ze muszę nieco mocniej w to wejść i poszukać czegoś niekonwencjonalnego. Moja opinia jest taka, że ten film to pastisz. Bardzo ukryty ale jest tu sporo momentów, które są sztucznie poważne i na serio. Końcówka utwierdziła mnie w tym przekonaniu, bo myśli naszego mordercy sugerowały puszczenie oczka do widza, bo sama fabuła nie jest szczególnie wyszukana i wielu się od niej odbiję. Mamy sporo lokacji, obserwujemy często świat z perspektywy lornetki a nasz główny bohater przypomina jakiegoś podglądacza. W tej roli Michael Fassbender. To świetny aktor ale nie jestem szczególnie zachwycony jego kreacją. Spodziewałem się po nim więcej.
Podejrzewam, że wiele osób odbiję się od tego filmu i będzie mocno znudzone. Ja jestem, gdzieś pośrodku. Z jednej strony doceniam profesjonalizm i dbałość o szczegóły oraz tą pastiszową konwencję ale oczekiwałbym czegoś więcej. Podobnie mam z twórczością Wesa Andersona. W jego przypadku fabuła zawsze jest problemem. Czy polecam? Jeżeli lubicie twórczość Finchera i główkować na filmach to powinniście obejrzeć.
Ocena: 7/10




Komentarze
Prześlij komentarz