Cały ten seks

 



Tomasz Mandes jest lepszy od Patryka Vegi. Nikt w ostatnich latach nie zrobił tylu badziewnych filmów: zaczynając od "365 dniach" kończąc na "The End". Zastanawia mnie jedno: wszyscy wiedzą, że robi słabe filmy a czołowi polscy aktorzy nadal biorą udział w jego projektach. W najnowszej produkcji "Cały ten seks" znajdziemy Piotra Stramowskiego, Katarzynę Warnkę czy Magdalena Lamparska. Ta ostatnia naprawdę potrafi grać ale ciągle podąża za Mandesem. Szkoda mi jej. 



Tym razem ponownie reżyser skupia się na erotyce. Mamy kilka par, które mają problemy w łóżku i wokół tego kręci się cały film. Na plus: mamy w końcu jakieś wydarzenia na ekranie, nie jest to filmowa reklama luksusowej marki samochodowej. Przypomina to film, co prawda oparty głównie na skeczach. Kilka z nich nawet jest do przełknięcia i do zaśmiania, ale nadal poziom prostactwa i infantylizmu jest zbyt spory. Aktorsko nie można nikomu nic zarzucić. Robili co mogli. Nie chcę mi się wchodzić w szczegóły co do fabuły, bo to nie ma żadnego sensu. 




Kolejny plus: film jest dostępny na Amazon Prime. Także można sobie zatrzymać, przewinąć. Podejrzewam, że to spowodowane faktem, że coraz mniej ludzi chodzi na polskie filmy. "Chlopi" były pewnym odstępstwem od normy, ale to też spowodowane było wzmianką o tym, że to film twórców "Twój Vincent" czy faktem, że to produkcja oparta na kultowym dziele polskiej literatury. Na koniec: to najlepszy film w karierze Tomasza Mandesa ale nadal coś co lepiej omijać szerokim łukiem.


Ocena: 3/10

Komentarze

Popularne posty