American Horror Story: Oczekiwanie
Zawsze byłem wielkim fanem tej serii, to taka mieszanka gatunkowa. Trochę horroru, psychologii, dramatu, czarnego humoru i niezwykle barwne postacie. Tym razem na pierwszym dobrze znana z poprzednich sezonów Emma Roberts. Nie jest ona jakimś topem jeżeli chodzi o aktorki ale osobiście zawsze ją lubiłem. Mam jednak wrażenia, że w tym sezonie jest ona jednym z największych problemów. Zupełnie nie pasuję do swojej postaci. Totalnie nie wierzę w nią jako pragnącą dziecka gwiazdę Hollywood. Wątek in vitro jest tu wrzucany na siłę.
Nie trzeba być szczególnie bystrym by nie dostrzec tu nawiązań do "Dziecka Rosemary" (1968) Romana Polańskiego. W sumie to w trakcie tych czterech odcinków, które widziałem to już straciłem rachubę, czy ona jest w ciąży, czy poroniła. Mieszają się tu te przedziały czasowe. Postać Emmy Roberts jest antypatyczna, jednowymiarowa a tym samym trudna do polubienia i współczucia. Generalnie ludzie na ekranie są nijacy, Fabuła stoi w miejscu i zupełnie nic nie odkrywamy a jak już coś się dzieję, to trudno się wciągnąć. Brakuję niepowtarzalnego klimatu AHS. Ten projekt stał się maszyną propagandową scenarzystów. Poprawność polityczna pełną gębą, to już poszło za daleko. Poprzedni sezon był fatalny ale ten jest jeszcze gorszy. Nie wiem czy mam ochotę oglądać kolejne odcinki...
Ocena: 3/10




Komentarze
Prześlij komentarz