Różyczka 2
Powrót po 13 latach. Sequel filmu Jana Kidawy-Błońskiego, który zebrał wtedy pozytywne recenzję. Dziś powraca w zupełnie innych czasach. Takich, w których postęp niekoniecznie musi nieść za sobą same pozytywy. Zresztą na początku nawet jest taka scena dość mocna, która nadaję rozpędu fabule. Akcja kręci się wokół polskiej aktywistki pracującej w Brukseli, która głównie walczy o prawa kobiet. W tej roli świetna Magdalena Boczarska. Kobieta przeżywa tragiczną śmierć męża, który został zabity przez jakiegoś muzułmańskiego terrorystę w Kolonii. Wypowiada mocno kontrowersyjne słowa, przeczące wszystkiemu co wychwalała do tej pory. Przeżyłem szok, że doświadczamy tu takiej treści. Wiadomo przecież, że córką reżysera jest Małgorzata Kidawa-Błońska, która bezrefleksyjnie zakochana jest w postępie jaki proponuję środowisko lewicowe w Unii Europejskiej. Jednak kilka scen później widzimy scenę, na której policja bije kobietę z flagą tęczową, co jakby jest puszczeniem oczka i pewną nieuczciwą propagandą. Trochę jak w filmie Holland tylko nieco dyskretniej.
Co do samej historii. Nasza bohaterka zostaje zaproszona przez gościa, który poglądowo miał być kimś na wzór Jarosława Kaczyńskiego. Proponuję jej kandydowanie na prezydenta Polski. Film jednak nie jest czymś a la "House of Cards" tylko skupiamy się na przeszłości bohaterki i temu co wydarzyło się w pierwszej części. Wraca postać Roberta Więckiewicza i tematy dotyczące SB, teczek itp. Szczerze mówiąc nie podobał mi się taki kierunek historii. Do tego poznajemy siostrę przyrodnią głównej bohaterki (Maria Seweryn). Nienawidzę tej postaci. Na szczęście słusznie ona w połowie filmu znika i wraca na chwilę na koniec ale to w sumie było już bez znaczenia dla fabuły. Generalnie jej obecność w filmie niczego nie wniosła.
Film ma swoje momenty i pewnie was zaskoczę, ale wydał mi się za krótki. Uważam, że to bardziej powinien być serial a nie film na 100 minut. Czy polecam? Myślę, że to bardzo solidny thriller polityczny, który ma niezły klimat ale jest trochę niepotrzebnym powrotem do tego co było i na ludzi średnio działa. Kogo dziś obchodzi czy ktoś był agentem SB czy nie? Po za tym ustawienie jako dzwonka w telefonie hymnu Unii Europejskiej było mocno infantylne.
Ocena: 6/10




Komentarze
Prześlij komentarz