Miało cię nie być

 



Borys Szyc i jego córka razem na ekranie. To ciekawy eksperyment i z wielką chęcią poszedłem na film twórcy świetnych "Teściów" Jakuba Michalczuka. O czym jest film? Nasza 17 letnia Szycówna mieszka na tysiącleciu w Katowicach z mamą. Jej ojcem jest Borys Szyc ale nie mieszkają razem i widują się dość rzadko. Ich relację są średnie. Mańka (Sonia Szyc) szuka 1500 zł na wyjazd do Czech. Na początku wprost nie dostajemy info, ale ja się domyśliłem o co może chodzić. Jako pierwszemu przekazuję informacje o tym Michałowi (Borys Szyc). Mężczyzna pomaga córce w aborcji, ale tak naprawdę chyba próbuje jej pomóc podjąć dojrzałą decyzję.



 Mam trochę problem z konwencją i klimatem filmu. Poruszamy tu głęboki i ciężki temat a przedstawione jest w stylu jakby Mańka szła na wizytę do dentysty. Brakowało mi jakiś scen płaczu i rozpaczy dziewczyny, zamiast to mamy wymiany uprzejmości między córką a tatą. Nie mówiąc już o tym, że Mańka jak na swój wiek wygłasza tezy jakby była jakimś profesorem uniwersytetu, a przecież ona jako 17 latka zaszła w ciąże. Jak taka dojrzała jest to powinna się zabezpieczyć. W pewnym momencie już te ich rozmowy zaczęły mnie męczyć i nie wiedziałem w jakim one celu są pokazane i w jaką stronę zmierza film, bo umówmy się, że jak jest temat aborcji to niemożliwy jest happy end. Tutaj nie istnieję zakończenie, które będzie słodkie, zawsze będzie refleksja i tragiczne wybory życiowe.



 Jak się spisała pierwszy raz na ekranie Sonia Szyc? Myślę, że nie najgorzej. Chciałbym ją zobaczyć w jakimś innym projekcie i bez ojca. Wtedy się okaże, czy rzeczywiście ma szans być choć w połowie tak dobra jak tatuś. Uważam, że jest to film, który miał potencjał ale w pewnym momencie jakby stracił na siebie pomysł.


Ocena: 6/10

Komentarze

Popularne posty