Chłopi

 


 Polski kandydat do Oscara. Stoją za tym ludzie, którzy maczali palce w znakomitym filmie "Twój Vincent". Piękny to był seans. Sceny były namalowane stylem Vincenta Van Gogha. Dzisiaj w podobnej stylistyce "Chłopi". Ponownie zaangażowano setki malarzy by współtworzyli to dzieło. Na samym początku pochwały za sferę wizualną. Tomasz Raczek kręcił nosem, że w trakcie zbliżeń na twarze widać było technologię a nie malarstwo. Abstrahując od tego ładnie i przyjemnie się to ogląda. Zresztą ścieżka dźwiękowa pomaga budować klimat i należy ją umieścić po stronie plusów. Natomiast fabuła ma problemy. 




Pierwsze 45 minut filmu jest śmiertelnie nudne, dopiero, gdy doszło do tragedii dotyczącej jednej postaci zaczęło się coś dziać i coraz więcej wątków się otwierało i zdałem sobie sprawę, że ten film jest niezwykle aktualny. Dotyka wielu problemów dzisiejszego świata. Choćby ten trwający od wieku czyli wojnę płci i postrzegania kobiet jako obiektu seksualny. W "Chłopach" jest nią Jagna, w której kocha się cała wieś. Boryna i jego syn najbardziej, a zwłaszcza ten drugi. Matka Jagny za kawałek ziemi postanawia oddać rękę swojej córki Borynie. Dziewczyna oczywiście go nie kochała, tylko szalała za jego synem. Konsekwencję tego romansu będą opłakane dla każdej ze stron. Ciężko tak jednostronnie ocenić Jagnę. Niby zagubiona, zaszufladkowana dama nie mająca wiele do powiedzenia, ale z drugiej stronie kto jej kazał grać na dwa fronty. Generalnie mężczyźni są tu przedstawiani jak Straż Graniczna Polska w filmie Agnieszki Holland "Zielona granica" czyli najłagodniej mówiąc: nie najlepiej. Jedyne co ich obchodzi to się nachlać i mieć władze nad swoimi kobietami.  My jako widzowie stoimy nieco w rozkroku, bo nie ma tu pozytywnych postaci, choć twórcy chyba chcieli byśmy za takową uważali Jagnę.



 Wracając do słabości filmu. Obsada aktorska. Kamila Urzędowska jest piękna ale fatalnie to napisana postać, jest totalnie nijaka. Zresztą o wielu można tak powiedzieć. Mamy tu naprawdę dużo znanych nazwisk, do tego Macieja Musiała i Julię Wieniawę. O matko. Po co tu oni? Oboje wypadają... Czy polecam film jako całość. Tak, choć uważam, że był tu potencjał na dzieło sztuki ale zabrakło lepszej fabuły, aktorów i reżysera. Ten film ociera się o wybitność (chwilami). Oczywiście daleko mu poziomem do "Twojego Vincenta".


Ocena: 7/10

Komentarze

Popularne posty