Zielona granica

 


Możecie mnie nazywać świnią ale poszedłem na najnowszy kontrowersyjny film Agnieszki Holland. Czy żałuję? Trochę tak, bo straszliwie się wynudziłem. Po pierwsze: nie podoba mi się sposób w jaki pokazana jest tu polska straż graniczna. Wiadomo, że w takich służbach nie każdy jest aniołem ale uproszczenie jakiego dokonuję tu Holland jest krzywdzące i rodem z filmów Patryka Vegi (wiecie co mam na myśli). Generalnie Holland jest Vegą w spódnicy. Różni ich talent i zdolności artystyczne, bo Holland w świecie filmowym wiele znaczy i nie można jej odebrać masy dobrych filmów, choć ostatni jaki jej się udał to "W ciemności" (2011). Teraz natomiast robi filmy propagandowe i uważam porównania do Leni Riefenstahl za zasadne. Po drugie: bardzo dobre zdjęcia. Po trzecie: uważam, że gdybyśmy całą historię obserwowali z perspektywy strażnika granicznego Jana (Tomasz Włosok) to można by z tego coś ciekawego wyrzeźbić ale też  żeby nie być tendencyjnym w swoich ocenach tylko pokazywać dwie perspektywy i nie wyrażać swoich poglądów politycznych ustami jednego z bohaterów. 




Ponadto poczułem zażenowanie, gdy w jednej scen bohaterka grana przez Maję Ostaszewską wspomniała, że jej partner nie żyję i zmarł na COVID. Tu już zacząłem się czuć jak na filmie Vegi. Znajdziemy tu też postać niebinarną. Co to ma do problemu uchodźczego? Czytałem liczne recenzję w internecie i mam wrażenie, że oglądałem inny film niż ci znani recenzenci. Znaleźli się jednak tacy, którzy rzetelnie ocenili to co zobaczyli. 



Fabuła składa się praktycznie z trzech części. W pierwszej skupiamy się na uchodźcach z Syrii, których celem jest dotarcie do Szwecji ale trafiają na Białoruś i okropne polskie służby graniczne, które nie chcą ich wpuścić na tereny swojego kraju. Szczerze mówiąc nie polubiłem tych postaci, w żadnym stopniu i nie poczułem się emocjonalnie z nimi związany, także śmierć jednego z nich była mi totalnie obojętna. Drugi wątek to Włosok i jego losy, ale słabo rozwinięta postać, interesująco wykreowana przez aktora ale dali mu za mało czasu a trzeci to aktywiści na czele z Julią graną przez Ostaszewską. Kolejne irytujące postacie. Najsłabszy i najnudniejszy. Jak wspomniałem powyżej Włosok to najmocniejszy punkt całego projektu. On ma coś w sobie co przyciąga i intryguję. Uważam, że Holland zrobiła znakomitą promocję do filmu. Wykorzystała polski rząd i jest zwycięzcą całej tej batalii. Zrobiła słaby film a została obsypana złotem. Chapeau bas!!!


Ocena: 5/10



Komentarze

Popularne posty