Niezniszczalni 4
Dom spokojnej starości powraca. Kto pamięta o Dolphie Lundgrenie , 50 Cencie czy Andy Garcii. Nie mówiąc już o pozbawionej talentu na każdym polu Megan Fox. Tutaj tylko potwierdza te opinię. Sztuczna i z jedną miną na cały film, za dużo operacji plastycznych. Jason Statham nie jest moim ulubieńcem ale trudno mu odmówić wyrazistości i charyzmy. To samo zresztą legendarny Sylvester Stallone. Oni na tle Fox wyglądają mega absurdalnie. To jak postawieni na jednej półce Poloneza i Ferrari.
Przed seansem odkurzyłem sobie poprzednie części i generalnie tamto nie były najlepsze filmy. Paradoksalnie uważam, że ten film jest lepszy od tamtych. Niczego nowego nie tworzy i nie odkrywa ale chociaż udaje mu się trzymać uwagę widza. Problemem ponownie są przedłużone sceny akcji, które pozbawione są wiarygodności. Całą siłą są tu wyraziste postacie. Przez większą część filmu idziemy za Jasonem Statham i widać, że czuję się w swojej roli świetnie. W duecie ze Stallonem błyszczą w każdej scenie. Skupiamy się tutaj głównie na zdemaskowaniu tajnego złola o pseudonimie "Ocelot". Miałem dwóch podejrzanych i okazało się, że zgadłem. Tylko moja reakcja na to nie byłaś jakaś szczególnie euforyczna. Powiedziałem sobie: "ok" idziemy dalej.
To kino stricte rozrywkowe, nie ma tu silenia się na coś więcej. Członkowie ekipy są momentami zabawni i dobrze się śledzi ich losy ale kolejnym problemem jest fabuła. Nie ma tu nawet cienia obaw o naszych bohaterów. Oni są takimi kozakami, że nie ma prawa im się nic stać. Na koniec mamy mega twist. Myślę, że do przewidzenia, jakby się tak bardziej wgłębić logicznie. Choć uważam, że był on niepotrzebny, Trzeba była zakończyć to inaczej. Czy polecam? Jeżeli lubicie Jason Stathama i Sylvestra Stallone to będzie Wam się podobało, natomiast reszcie odradzam.
Ocena: 5/10




Komentarze
Prześlij komentarz