Teściowie 2
Jeden z najlepszych filmów ostatnich lat w polskich kinach powraca. Już od dawna wiadomo było, że doczekamy się sequela. Jestem w wielkiej euforii. Byłem zachwycony pierwszą częścią. Prawidłowość polskiego kina kazałaby przypuszczać, że twórcy na kontynuacji się kompletnie wyłożą. Zwłaszcza, że zmienił się reżyser. Tym razem Kalina Alabrudzińska. Ona dała nam Netflixowe "Sexify". Także rekomendacja niezła.
Pamiętam, że siłą poprzedniej części były sceny dialogowe tria Ostaszewska-Kuna- Woronowicz. Twórcy drugiej części wyciągnęli wnioski, że warto na nich się skupić i komediowo wyszło super. Żart goni żart i większość jest totalnie w punkt. Oczywiście obrywa się tu praktycznie każdemu ale ludzie lubią taki mocny humor. Tylko co oprócz tego humoru? Brakuję w obsadzie Marcina Dorocińskiego i na pewno obniża to końcową ocenę o jeden, bo on by zrobił z tego filmu coś więcej. Zapewne jednak siedział wtedy na planie z Tomem Cruisem. Wracając do fabuły. Nasze trio zostaje zaproszone na ślub ich dzieci. Ma on odbyć się na plaży. W oczekiwaniu na te wydarzenie śledzimy ich losy. Ostaszewskiej towarzyszy jej student (Eryk Kulm jr), który ma grać jej partnera.
Ogląda się to fenomenalnie ale mam kilka zastrzeżeń. Mam wrażenie, że po tych żartach trochę fabularnie zapanowała pustka, po za tym wrzucenie wątku adoratora prześladowcy było niepotrzebne i wyszło trochę żałośnie. Końcowa scena w morzu również była nieudana. W każdym razie jej ostatnia część, gdy nikt nic nie mówi. Uważam, że jest to delikatnie słabszy film od pierwszej części ale nadal coś wybijającego się na tle polskiej słabizny. To będzie hit.
Ocena: 8/10
.jpg)




Komentarze
Prześlij komentarz