Misja Stone (Netflix)
Najnowszy hit Netflixa. Oczywiście te słowa należy potraktować z przymrużeniem oka, bo jak wiadomo pojęcie: "hit" stoi w opozycji do projektów tej platformy streamingowej. Myśleli, że jak obsadzą w głównej roli piękną Gal Gadot to będą mieli wielki projekt. Problemem jak zawsze jest fabuła i braku polotu, stylu. Gadot jest bez wątpienia piękna ale to jej jedyny atut. Nie potrafi grać, jest jednowymiarowa i dlatego też nie występuję w poważnych projektach i w takich, gdzie aktorsko można zabłysnąć.
Ten film to kilka rozmówek i długie sceny akcji, gdyby one jeszcze miały jakąś wartość artystyczną jak to miało miejsce w serii "John Wick" to bym przyklasnął i pochwali, a tak spotkało się grono ludzi z kasą ale bez talentu scenariuszowo- artystycznego i zrobili kolejną papkę. Nie wiem nawet czy popcornowy widz to kupi. Oczywiście film jest za długi, choć dwie godziny to nawet nie jest tak dużo. Wszystko co już widzieliście w kinie akcji znajdziecie tutaj. Gal Gadot jest tu agentką, która ma rozwiązać spisek związany z tajemniczą hakerką. Oczywiście nikomu nie może ufać, bo praktycznie każdy ją tu zdradza. Na drugim planie mamy Jamiego Dormana. Z twarzy strasznie się zestarzał, chyba, że tak go ucharakteryzowali. Zupełnie nie pasuję do swojej roli. On powinien grać zamkniętych w sobie psychopatów i autsajderów a nie przebiegłego i inteligentnego szpiega. Totalny przestrzał jeżeli chodzi o obsadę. Pewnie wielu z Was obejrzy ze względu na sympatię do kina szpiegowskiego i Gal Gadot ale nie dajcie się nabrać po raz kolejny, to strata czasu.
Ocena: 3/10




Komentarze
Prześlij komentarz