Blef doskonały
Zacznijmy może od początku. Byłem świadom, że idę na film twórcy "Gierka"(2022) czy Krime Story Love Story"(2022). O ile ten drugi film miał dobre momenty to ten drugi jest gównem totalnym. Choć przy tym najnowszym to i tak wygląda na dzieło sztuki. Michał Węgrzyn ewidentnie podobnie jak ja jest zakochany w działalności Tarantino czy Guy'a Ritchiego. Można powiedzieć, że początkowa faza jego filmu bardzo przypomina konwencją "Dżentelmenów"(2019) Ritchiego. Cały film wygląda jak jakaś tania podróba. Pamiętacie na początku lat 20-cznych była moda w polskim kinie na nasze regionalne wersję "Pulp Fiction". Olaf Lubaszenko w "E=mc2" (2002) czy "Chłopaki nie płaczą"(2000) robił takie rzeczy. Dziś Michał Węgrzyn postanowił pójść podobnym torem. Wystarczy spojrzeć na obsadę by zdać sobie sprawę jaki jakościowo musi to być projekt". Duet Mikołaj Roznerski Tomasz Oświeciński to najlepsze na co było stać twórców. Obaj to najbardziej jednowymiarowi aktorzy w branży. Najzabawniejsze, że do momentu, gdy ich nie ma na ekranie film nawet prezentują się dobrze, dopiero wraz z pojawieniem się ich na ekranie upada coraz niżej a zakończenie to już prawdziwy gwóźdź do trumny. To taki film, który należałoby scena po scena zanalizować.
Naprawdę mam sporo wniosków po obejrzeniu i po tym co zobaczyłem byłbym w stanie napisać tu jakąś pracę naukową. Jestem przekonany, ze wielu z Was mając do dyspozycji fundusze zrobiłoby znacznie lepszy film niż Węgrzyn. Tutaj jest tyle niedociągnięć, że sam nie wiem od czego zacząć i na czym skończyć. Co do fabuły to mamy do czynienia z trójką wspólników: Covida, Wirus i Sars. Dokonali skoku na bank i teraz mając już łup starają się bez szwanku wyjść z tej sytuacji. Pomysł na ksywy całkiem niezły. Muszę oddać tu szacunek. Problem tylko, że aktorzy wcielające się w te postacie zupełnie nie potrafią grać. Karolina Chapko (Covida) jest naprawdę przepiękna i ma cudowne oczy ale to trochę za mało by przekonać widza. Niby jest tu jakaś intryga ale na końcu w sumie nie wiadomo kto tu jest kim i kto pociąga za sznurki. Tylko tak naprawdę co mnie to interesuję? Warto podkreślić, że Węgrzyn chciał być zabawny i wspomniał w swoim filmie nazwisko Vega. W sumie nie zrozumiałem do końca tego żartu ale najwyraźniej za mało uważnie oglądałem filmy Vegi by załapać aluzję? Napisałem już naprawdę sporo tekstu a ciągle czuję, ze to za mało wyczerpująca analiza. Zaoszczędzę Wam jednak czasu i przejdą do puenty. Ten film to straszne gówno. Tak fatalne, że koniecznie musicie zobaczyć i mój cichy kandydat w kategorii najgorszy film 2023 roku.
Ocena: 2/10





Komentarze
Prześlij komentarz