Missing

 


Nie wiem czy pamiętacie taki film jak "Searching"(2018)? Miał ciekawą strukturę i pomysł. Mianowicie ojciec zaginionego dziecka za sprawą portali społecznościowych i google prowadził własne śledztwo. Bardzo podobną formułę ma "Missing" tylko za komputerem siedzi 18 letnia dziewczyna, która ogarnia lepiej wirtualność, bo w końcu to całe jej życie. 



Większość akcji filmu obserwujemy za sprawą jej kamerki internetowej (facetime, skype itp.). June zostaje sama w domu, bo jej matka ze swoim nowym partnerem jadą do Kolumbii na wakacje. Dziewczyna ma ich po powrocie odebrać z lotnisko, gdy już tam dojeżdża okazuję się, że ich tam nie ma. Od tego momentu zaczyna prowadzić prywatne śledztwo z pomocą wujka google. Ogląda się to bardzo dobrze i z napięciem. Już dawno nie byłem na seansie tak podekscytowany. Ta historia bardzo płynnie się toczy. Nie jestem w tym momencie ocenić go na chłodno, bo tak mi się podobało. Pewnie, gdy obejrzę drugi raz będę się bardziej czepiał. Jedyne do czego tu i teraz mogę się dowalić jest rozwiązanie zagadki, bo spodziewałem się większej bomby patrząc na to jak twórcy nas tu na każdym kroku punktują kolejnymi poszlakami lub dowodami. 



Uwaga mały spojler!!!. Oglądajcie uważnie film od pierwszej sceny!!! Po drodze twórcy dają nam wskazówki i w pewnym momencie ktoś bardziej zorientowany wyłapie kto jest sprawcą całego bałaganu. Może mój zachwyt wynika z niskich oczekiwań, bo to co ostatnio kina serwują to okropny chłam a tu jednak znajdziemy coś innowacyjnego i niecodziennego. Myślę, że śmiało można nazwać ten film sequelem "Searching" tylko znacznie lepszym. Jeżeli lubicie kryminalne zagadki na spostrzegawczość to jest to coś dla was. June to naprawdę bystra dziewczyna, jest tu połączeniem Sherlocka Holmesa i dr House'a. Także ona nas tu prowadzi za rączkę. Film w kinach dostępny będzie od piątku 24 marca. Polecam!!!





Ocena: 8/10

Komentarze

Popularne posty