John Wick 4 (spojlerowo)
Zapoznałem się z wieloma recenzjami i byłem drugi raz na filmie. Chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami nieco bardziej analitycznie i opowiedzieć ze spojlerami o tym co dzieję się na ekranie i czy możliwa jest kontynuacja. Opinie są różne. Jedni uważają, że ta opera przemocy jest przesadzona i to, że mamy pół godziny akcji, dwa czy trzy dialogi i znowu nawalanka to coś nurzącego i irytującego. Ja mam odmienne zdanie. Tutaj każda scena jest niesamowicie dopracowana, do tego oryginalnie pokazana. Mamy tutaj szereg operatorskich zabiegów. Choćby ujęcie z góry w jednej ze scen. Nigdy czegoś takiego w kinie akcji nie widziałem. Rozumiem tych, którzy nie kupują tej konwencji ale ja mógłbym na ten film pójść do kina trzeci, czwarty a nawet piąty raz i nadal zachwycać się tym co tam się odbywa. Kolejna perełka to scena w kasynie, gdzie Wick ma zabić niemieckiego gangstera. W niej zarówno scena dialogowa jest rewelacyjna jak i walki. Ta muzyka, która robi robotę. Oczywiście wiadomo, że Wick w tej sekwencji co najmniej dwa razy powinien zginąć, bo spadł z wysokości 5 piętra a jednak ożył.
Zacznijmy od początku. John Wick wspólnie z Laurencem Fishbournem nabierają siły by uderzyć we władze rady. Scena pościgu na pustyni jest obiecującym wstępem. W niej Wick zabija jedną z szych. Ona mówi mu, że może go zabić ale i tak znajdzie się jego zastępca i to nic nie zmieni. Następnie jest scena z udziałem Winstona, który dostaje szokującą informacją, że decyzją nowego szefa Markiza (Bill Skarsgard) jego ukochany hotel Continental zostaję zniszczony. Po chwili mamy scenę, w której poznajemy naszego głównego złola Markiza rozmawiającego z Winstonem i tłumaczącemu mu dlaczego zdecydował się na taki krok. Przy okazji zabija uroczego czarnoskórego pracownika recepcji hotelu Charona. Potem doświadczamy pierwszej długiej rozpierduchy. Do tego Markiz włącza do pogoni za Wickiem jego dawnego przyjaciela niewidomego Caine'a. Bardzo ciekawa postać, która dodaję filmowi kolorytu. To samo można powiedzieć o drugim mordercy czyli czarnoskórym, o jakże uroczym imieniu "Nikt", jego towarzyszem jest piesek. Twórcy filmu ewidentnie kochają te zwierzęta wracając pamięcią do poprzednich części. Właśnie ta dwójka zjawia się w hotelu, gdzie następuję ta rozpierducha. Na dachu obserwujemy rozmowę Wicka z Kojim (właścicielem hotelu). Dołącza do nich jego córka, która ewidentnie nie jest zachwycona obecnością Wicka.
Tak więc mamy pierwszy akt nawalanki na pistolety, pięści i nie tylko. Idąc dalej. John dowiaduję się o istnieniu Markiza od Winstona i pragnie się zemścić. Pomysłem jest zorganizowanie pojedynku między nimi. By jednak do tego doszło Wick musi udać się do swojej rodziny by zaakceptowała ten pomysł, gdy do nich dociera oni oczekują w zamian zamordowania niemieckiego gangstera. Zaraz potem mamy do czynienia z wyżej wspomnianą przeze mnie sceną w kasynie. Wick w końcu dokonuję mordu i posyła Winstona do Markiza by poinformował go o pojedynku. Widać w tej scenie, że Markiz sra ze strachu przed Wickiem. Dlatego do pojedynku rekomenduję Caine'a. Pojedynek ma odbyć się po zachodzie słońca. Warto wspomnieć, ze cały czas jest nagroda za zabicie Wicka. W ostatniej fazie zaczyna wynosić 40 mln dolarów. Markiz robi wszystko by do pojedynku nie doszło i by w końcu ktoś zabił Wicka. Tak więc motywuje wszystkich morderców by ruszyli za Johnem. Dochodzi tu niesamowitej sekwencji przy Łuku Triumfalnym w Paryżu. Naparzanka między samochodami jest rewelacyjnie nakręcona. Następnie kolejna pamiętna scena na schodach. Schody są długie a wejście na sam szczyt da Wickowi podejście do pojedynku. To co tam się odbywa jest nie do opisania. Wickowi się udaję i osiąga cel. Kończy się on śmiercią Markiza i niestety Johna Wicka. Ostatnia scena jest na cmentarzu. Widzimy rozmowę Winstona z Laurencem Fishbournem wspominających Wicka.
W tym momencie należy się zastanowić czy to rzeczywiście puentuję całą serię. Nie ma sceny pokazującej zwłoki Wicka, także niewykluczone, że upozorował swoją śmierć, więc kto wie co jeszcze może się zdarzyć. Ja osobiście jestem orędownikiem piątej części. Przy okazji drugiego seansu chciałbym docenić Billa Skarsgarda, który wcielił się w rolę Markiza. On jest niesamowicie mroczny i trochę żałuję, że na koniec zginął. Czy czwórka jest lepsza od poprzednich? Na pewno inna. W jedynce była fabuła niczym z jakiegoś filmu z Liama Nessonem czyli wątek zemsty itp, natomiast te kolejne to już była gonitwa za naszym głównym bohaterem i coś czego w kinie nigdy nie widzieliśmy. Dla mnie ta część była najlepsza z całej serii. A jakie są Wasze spostrzeżenia? Zachęcam do dyskusji.







Komentarze
Prześlij komentarz