M3gan
Natrafiłem przed seansem na wzmianki, że to film naprawdę świetny i zbierający w Stanach pozytywne recenzję i nie mogłem się doczekać wizyty w kinie. Czy było warto? Nie jest to klasyczny horror, Powiedziałbym wręcz, że należy wyrzucić go z tej szuflady, bo to bardziej thriller psychologiczny z motywami z filmu Alexa Garlanda "Ex Machina" (2014) czyli science fiction z zakresu robotyki. Mnie osobiście bardziej ta sfera psychologiczno-społeczna interesowała.
Mamy tu do czynienia z dziewczynką Cady, która w wypadku straciła rodziców. Zostaje tymczasowo oddana pod opiekę ciotce (Gemma), która jest pracoholiczką i zupełnie nie ma pojęcia jak powinna się zajmować dzieckiem, zwłaszcza takim walczącym z traumą. Niestety kobieta idzie na łatwiznę i daję Cady pod opiekę robota, którego sama stworzyła, czyli trochę jak rodzice w dzisiejszym świecie. Oddają swoje dzieci w ręce smartfonów i wirtualnego świata. W połowie filmu uświadomiłem sobie, że największym antagonistą jest tu Gemma. Może i miała dobre intencje ale one są zazwyczaj usłane różami. To właśnie ona wprowadziła do życia Cady lalkę M3gan i przez to dziewczynka musiała przeżywać kolejną traumę.
Nie jest to film, w którym groza jest na najwyższym poziomie. Być może właśnie to jest moim największym zarzutem, że oprócz jednej sceny to jest to film, który dla pokolenia 13- latków nie będzie szkodliwy. Chyba, że założeniem twórców było skupienie się na relacjach międzyludzkich i tym co siedzi w głowie małej dziewczynki. Z analizy robota wynikało, że Cady przechodziła traumę jak każdy normalny człowiek. Chciałbym swoją drogą pochwalić dziewczynkę wcielającą się w jej rolę. Wypadła przekonująco. Nie można tego powiedzieć o jej filmowej cioci. Jakoś jej postać wydała mi się mało intrygująca. Na koniec dostaliśmy scenę, która świadczy, że będzie sequel. Nie będę psioczył, bo uważam, że to propozycja warta obejrzenia.
Ocena: 7/10





Komentarze
Prześlij komentarz