Terrifier 2: Masakra w święta
"Widzowie mdleją, wymiotują, płaczą ze śmiechu". Tak się pisało od kilku miesięcy o tym jakże intrygującym horrorze. Obejrzałem i mogę powiedzieć, ze rozumiem te reakcje ludzkie, bo każde są adekwatne wobec wydarzeń na ekranie. Konspekt wydaję się prosty. Morderczy klaun powraca i zabija. Tylko nie jest to takie typowe zabijanie. Klaun delektuję się mordem niczym normalny człowiek jakimś wykwintnym daniem. Ma to swój urok ale na pewno jest koszmarnie niesmaczne do oglądania. Przyznaję się, że w trakcie mordów odwracałem wzrok. Z ciekawości rozejrzałem się po sali kinowej czy ludzie również to robią ale NIE. Patrzyli się jak w obraz.
Jeżeli chodzi o płacz ze śmiechu: jest tam kilka scen, po których można parsknąć śmiechem, bo jest momentami tak absurdalnie, że trudno nie zareagować. Mam jednak wrażenia, że najlepsze sekwencje są z morderczym klaunem a nie postaciami, które mają go zgładzić. Film wygląda jak obciachowe kino klasy B. Domyślam się jednak, że to była świadoma wizja reżysera. Ma w sobie sporo ze slashera ale nie jest nim tak całkowicie, bo całość nie składa się tylko ze zbrodni ale również wątku rodzinnego i traumy z nimi związanej. Choć jak dla mnie jest ona słabo zarysowana i nie przekonuję.
Generalnie to nudziłem się trochę na sali kinowej, bo niewiele ciekawego się działo. Było jakby oczekiwanie na ostateczną rozwałkę, która miała nadejść. Finał jednak rozczarowuję, bo jest przeciągnięty i przez to tempo się zatraca i seans męczy. Widać, że reżyser Damien Leone chciał wyjść po za sztampę i zrobić coś innego i za to szacunek się należy, ale mam wrażenie, że na końcu wyobraźnia za bardzo go poniosła. Kilka scen jest jednak rozbrajających. Czy polecam obejrzeć? Jeżeli jesteście wrażliwi na brutalność na ekranie to lepiej sobie odpuśćcie, bo możecie mdleć albo wymiotować. Natomiast reszta niech obejrzy ponieważ to na pewno jedna z barwniejszych propozycji w tym roku.
Ocena: 6/10




Komentarze
Prześlij komentarz