Obserwator
Ryan Murphy dał nam American Horror Story. Za to szacun. Niedawno wypuścił na Netflixa serial o seryjnym mordercy Dahmerze. Przyznam, że nie obejrzałem, bo jakoś konwencja do mnie nie trafiła ale rozumiem ludzi, którym się podobało. W końcu nie ma nic bardziej fascynującego niż seryjni mordercy. Skupię się dziś na jego kolejnej propozycji, która na Netflixie jest chętnie oglądana i dlatego też warto o niej co nieco napisać.
Mamy do czynienia z rodziną która otrzymuje listy od tajemniczego gnębiciela, który ewidentnie nie jest zachwycony ich obecnością. Głowa rodziny z czasem miewa obsesję na punkcie rozwiązania zagadki. Warto napomknąć, że historia jest oparta na faktach. Najbardziej zaskakujące i szokujące jest to, że w sumie nie dowiadujemy się kto konkretnie za tych stał. Dostajemy jedynie sygnały i podejrzanych. Mam wrażenie, że to powinien być film a nie serial. Tu naprawdę nie ma aż tak wielu wątków by to ciągnąć tak długo, z czasem we mnie pojawiła się taka myśl: w sumie co mnie to obchodzi kto okaże się prześladowcą? Jakoś tak trudno mi kibicować naszym bohaterom.
Aktorsko nawet nieźle wypadł Bobby Cannavale i Naomi Watts. Warto wspomnieć, że na ekranie znajdzie się dawno nie widziana Mia Farrow. Jak dla mnie to taki przeciętniak ze zmarnowanym potencjałem. Jak obejrzycie to nie stracicie czasu ale z drugiej strony po co to robić?
Ocena: 6/10




Komentarze
Prześlij komentarz