Władca Pierścieni. Pierścienie Władzy odc. 3-5

 


Przyznam, że od początku stałem w opozycji wobec hejterów psioczących na ten projekt. Pierwsze dwa odcinki mi się podobały i widziałem tam spory potencjał i możliwości, choć byłem świadom, że trudno będzie dorównać Frodo i jego kompanom. Niestety muszę zmienić front. Od tego czasu były już trzy odcinki i wieje nudą. Akcja jakby stoi w miejscu.



 Zacznijmy od naszego tajemniczego przybysza, który trafił na naszych a la hobbitów. W tym wątku praktycznie nic się nie wydarzyło. Jedynie może to, że nauczył się kilku słów i doprowadził to podziału w społeczności. To co wydarzyło się w wątku Galadrieli to jest jakaś totalna kpina. Początkowo pokazała się jako silna i niezależna kobieta a po chwili nagle stała się totalną idiotką i kimś kto może być obiektem żartów. Czarny elf Arondir to gość równie nudny, do tego wiecznie z jedną miną. Coś tam niby ruszyło, bo był odcinek, gdzie był w niewoli ale jakoś nie zrobiło to na mnie specjalnego wrażenia. Epizod Isildura jest chyba najbardziej irytujący, bo ta postać jest nudna i mało wyrazista, zresztą generalnie ten serial to charakteryzuję. Największą charyzmę ma krasnolud Durin i dlatego wątek jego i Elronda jest najbardziej "krwisty" i ciekawy, choć do niego też można mieć sporo zastrzeżeń. 




Wszyscy zgodnie powtarzają, że serial ładnie wygląda i momentami można poczuć ten klimat śródziemia ale mam wrażenie, że to jedyny atut na dzień dzisiejszy. Osobiście totalnie mnie nie interesuję jak jest w książce Tolkiena, bo kosmetyczne korekty w fabule są często wręcz wskazane. Będę oglądał dalej ale już przestałem się łudzić, że coś wartościowego się z tego wykluję.


Ocena: 4/10

Komentarze

Popularne posty