Zbrodnie przyszłości





Już dawno nie miałem takiej pustki w głowie po wizycie w kinie jak dziś. Jeżeli film do bani to nie trudno go zhejtować, jeżeli jest wybitny to argumentów jest sporo. Zupełnie inny przypadkiem jest taki film jak "Zbrodnie przyszłości". Wynika to z tego powodu, że ja czuję i wiem, że twórca David Cronenberg miał jakiś pomysł, przesłanie i wizję tego co zaserwuję widzowi, tylko niestety mało kto zrozumie o co mu chodziło. Nie mówiąc już o tym, że kilka scen jest obrzydliwych i w sumie nie do końca wiadomo w jakim to celu? Czy chciał pokazać jakimi świrami są bohaterowie? Czy może miała to być jakaś głębsza metafora? Jeżeli tak było to ja już byłem totalnie pogubiony w tym co na ekranie obserwuję. 





Chciałbym Wam streścić o czym jest to film ale nie jestem w stanie. Jedynie mogę napisać, że mamy dwójkę naukowców, którzy zajmują się tym co w środku człowieka siedzi ( w sensie dosłownym). Jakieś chirurgiczne cięcia i wyjmowanie organów. Nie da się tego zaszufladkować gatunkowo. Trochę tu thrillera, sci fi, nawet wątek kryminalny się pojawia, erotyzm. Choć to ostatnie pokazane w sposób bardzo specyficzny. 





Myślę, że naprawdę trzeba być zagorzałym fanem twórczości reżysera by kupić i zrozumieć te konwencję. Sam jestem zaskoczony, ze wytrwałem do końca, bo generalnie nie ma tu zawrotnego tempa i na ekranie mamy pełne naukowych haseł dialogi. Aktorsko jest tu naprawdę świetna ekipa. Viggo Mortensen jest ok, ale najlepsza jest Kristen Stewart jako tajemnicza i mocno dziwna urzędniczka. To jednak trochę za mało by wyjść z seansu zadowolonym.

Ocena: 5/10

Komentarze

Popularne posty